Łączna liczba wyświetleń

piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 9 - miła noc

*Candi*
Nie umiałam dojść do siebie. Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać. Nagle do pokoju wszedł Ross.
- Candi zapomniałem ci jeszcze coś powiedzieć... co się stało? - spojrzał na mnie lekko nie dowierzając
- Serio się pytasz? Weszłam do pokoju a tu coś takiego - wstałam z łóżka.
Chłopak tylko podszedł do mnie, objął najmocniej jak mógł i pocałował mnie w policzek.
- A więc... - zaczął - twoja koleżanka wie już o wszystkim?
- Jeszcze jej nie ma. Pewnie jest jeszcze na tym spotkaniu z tym piłkarzem czy coś.
- Nie możesz tu zostać - powiedział.
- Wali cię Ross? Nie mam gdzie spać !!! - krzyknęłam z łzami w oczach
- Tak wiem. Spokojnie. Wiem że jesteś zdenerwowana, ale nie możesz zostać tu sama. Mamy dwie opcje; albo dzisiaj nocujesz u mnie, albo ja u ciebie.
- Nie mogę. Przecież Bella by się martwiła gdyby mnie nie było.
- W takim razie zostaje tutaj.
W końcu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Cieszę się że tu jest. Umie mnie pocieszyć. No okey, jest tylko jedno łóżko, ale jestem niepełnoletnia, do niczego nie może dojść. Prawda?
W końcu przebrałam się do piżamy, a Ross zadzwonił poinformować rodzinkę o jego noclegu.
- Będziesz w tym spał? - spytałam chłopaka czesząc włosy
- Na to wygląda. Spokojnie, nie ma się czego bać.
- Nie boje się. Wcale...
- Może obejrzymy jakiś film na poprawę humoru?
- Okey. Zobaczymy co leci w telewizji...
- Chodź tutaj. 
Podeszłam do chłopaka i pocałowałam go w policzek, poczym usiadlam obok niego.
Po chwili oboje leżeliśmy już w łóżku. On mnie tylko delikatnie objął, a ja czułam że wiruje cały świat.  Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy...
Rano około godziny 9 do pokoju wparowała Bella.
- Co? Co tu się działo pod moją nieobecność? - od razu wstałam z łóżka i podbiegłam do przyjaciółki.
- Już ci wyjaśniam
Zaczęłam wszystko tłumaczyć od początku, ale nagle niespodziewanie z łóżka wyszedł Ross bez koszulki... Dlaczego bez? W nocy było mu trochę gorąco...
Gdy Bella go zobaczyła w takim stanie, jeszcze z rozczochranymi włosami, od razu wzięła do ręki poduszkę i rzuciła się na blondyna, po czym sam wleciał na łóżko.
- Mojej Candi ci się zachciało? - po tych słowach Belly chłopak tylko podniósł ręce w geście obronnym.
- Bella dość! - rzuciłam się na nią, po czym obie leżałyśmy już na podłodze śmiejąc się na całe gardło. Ross tylko się na nas patrzał...
- Dziewczyno pierwsza randka i już do łóżka? - Bella szybko się ogarnęła.
- Dziołcha dasz mi wyjaśnić? Byliśmy na normalnej randce, później wróciłam do pokoju i zastałam go w takim stanie z groźbą na biurku. Ross tylko został na noc bym nie była sama, bo nie wiedzieliśmy kiedy wrócisz.
- To czemu do mnie nie zadzwoniłaś? - po tych słowach walnęła mnie parę razy poduszką - po za tym mam nadzieję że do niczego nie doszło? - spojrzała groźnie na Rossa, który zasłonił się poduszką.
- Gnie cię już do reszty Bella? Jeszcze nie...
- Jeszcze?! Jeszcze!? - znowu rzuciła się na mnie, ale tym razem Ross nie został samym obserwatorem. Po prostu wziął poduszkę i z całej pety walnął Bella w twarz. Po chwili już wszyscy toczyliśmy wojnę na poduszki.
Z pół godziny później Bella się opanowała i poszła zrobić nam śniadanie. Ja tylko się przebrałam, a Ross założył koszulkę.
Ubrałam ten zestaw:


Nagle podszedł do mnie Ross i zaczął zapinać mi guziki.
- I jak? Może być? - zapytał w końcu
- Chodzi ci o randkę, o noc czy o wojnę?
- O wszystko.
- Po prostu gdy jesteś blisko wszystko jest lepsze.
Po moich słowach podszedł bliżej mnie, przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował, mimo że nie dopiął mi koszuli.
Całowaliśmy się jeszcze z jakieś 2 minuty. Po określonym czasie byłam już gotowa, więc wziął mnie na ręce i zaniósł na dół, gdzie czekała już na nas Bella z gotowym śniadaniem.



___________________________________________________
I jest kolejny rozdział oczami Candi ;3 kolejny pisze Bella :3

~~TiNAma~~





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz