Jestem bardzo wściekła na Belle. Jak ona tak może? Mówi mi, że to ja jestem nieodpowiedzialna, a sama zabawia się z nieznajomymi. Mam tego dość. Nie zniosę tego dłużej.
Zaraz jak wyszłam z jej pokoju postanowiłam wyjść na spacer i się trochę odprężyć. Ubrałam ten oto zestaw:
Grał piosenkę. Od razu wpadła mi w ucho. Szła jakoś tak:
You’re on my mind
Every night
And in the morning when I wake
Don’t leave me lonely
Can you just hold me
Together before I break
I just can breath
Without you without you
I’m so lonely
Without you without you
Cuz today
You are all I need
Gdy już skończył wszyscy zaczęli mu bić brawa, w tym i ja. Nagle, niespodziewanie podszedł do mnie.
- Cześć. Jestem Felipe.
- Cześć. Nazywam się Candi. Ślicznie śpiewasz. Masz wielki talent.
- Serio? Cieszę się, że komuś się podoba.
- Zagrałbyś coś jeszcze?
- Dla moich fanek wszystko.
Po chwili usiedliśmy na ławce. Wziął do ręki gitarę i zaczął śpiewać:
So long I've been waiting for you
But you were not here
Your eyes blond hair
Give me a potency of life
That girl told me to wait so long?
Honey I can not stand
I need to be happy just you,
- I jak? Podobało się? - zapytał nagle i odłożył gitarę.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Ale masz taki jakiś dziwny akcent, jesteś może Włochem?
- Tak. Masz podejście do ludzi. Skąd wiedziałaś?
- Sama jestem Włoszką.
- Nie żartuj sobie. Śliczna, utalentowana i do tego Włoszka. Czego chcieć więcej?
- Skąd ty niby wiesz, że mam talent?
- A nie? Zaśpiewasz ze mną pierwszą piosenkę?
Podał mi do dłoni tekst i w końcu razem zaczeliśmy śpiewać.
Nawet dobrze nam poszło.
- A nie mówiłem że masz talent? - dodał po chwili
- Może i miałeś rację. Ale nie wyobrażaj sobie, mam już chłopaka.
- Nie dziwię się. Wiesz muszę już iść, jutro spotkamy się znowu tutaj o tej porze?
- Jasne.
- To widzimy się jutro.
W końcu wróciłam do hotelu.
Weszłam na jadalnię, gdzie zobaczyłam Belle siedzącą na tym całym piłkarzu. Postanowiłam im nie przeszkadzać, więc od razu szłam przed siebie. Niestety zauważył mnie ten Brazylijczyk:
- Przyjaciółko Belli! Chodź tu do nas! - zawołał mnie wymachując ręką. Ja tylko stanęłam w miejscu, wzięłam oddech i podeszłam do kochaneczków.
- Candi jesteś - dziewczyna wstała z chłopaka - gdzie ty tak długo byłaś? Martwiliśmy się o ciebie...
- Wy? O co niby? Że sobie nie poradzę i się zgubię w tak wielkim mieście?
- Raz ci się zdarzyło...
Myślałam że zaraz wyjdę z siebie i stanę obok. Na szczęście w ostatniej chwili pojawił się Ross.
Podbiegł do mnie chwycił w tali i spytał:
- Kochanie gdzie byłaś? Martwiliśmy się o ciebie.
- Kochanie? Ledwo się znamy i już od razu kochanie? - warknęłam na chłopaka.
- No proszę taka niedostępna. Walcz Ross! Dalej kolego! - wtrącił się piłkarz. My wszyscy tylko spojrzeliśmy na niego niebezpiecznym wzrokiem. - Już się uciszam.
Podniósł ręce w geście obrony.
Ja próbowałam wyrwać się z uścisku chłopaka, ale bezskutecznie. Za mocno mnie trzymał.
- Więc jesteście już parą? - spytała Bella. W sumie sama nie znałam odpowiedzi...
- Tak. Jesteśmy razem.Tworzymy szczęśliwą parę. Prawda kochanie? - pocałował mnie w policzek i jeszcze mocniej przytulił, a ja miałam ochotę zedrzeć mu ten uśmieszek z jego twarzy.
- Dacie mi w końcu spokój? - spytałam, chwytając się rękami za głowę.
- Candi uspokój się. Nie wiem o co ci chodzi. - wtrąciła się ta najdojrzalsza
- Nie wiesz? To ja jestem przecież ta niedojrzała wiadomo że nie wiesz o co chodzi!
- Nadal jesteś o to wściekła ?
- Tak. Przecież nie jestem taka głupia, żeby iść do łóżka z pierwszym lepszym. Nie obraź się kochanie - zwróciłam się do Rossa, on tylko pomachał głową że wszystko jest w porządku - po za tym to ty sama pijesz jak nadęta.
- Ja pije? Och Candelario...
- Co? Jaka Candelario?
- Po pierwsze to było tylko jeden raz, a po drugie jestem już pełnoletnia więc mogę robić co chcę w porównaniu do ciebie!!!
Pobiegłam do swojego pokoju, a Ross za mną.
Usiadłam na łóżku, po czym zaczęłam płakać. Chłopak tylko zamknął drzwi i usiadł obok mnie.
Wziął mnie na ręce po czym siedzieliśmy w takiej pozycji:
- Nie płacz aniołku. Wszystko będzie dobrze - powiedział głaszcząc mnie po plecach.
- Właśnie że nie. Może i jestem niepełnoletnia, ale to nie znaczy że musi mi to wytykać!
Po dłuższej chwili przestałam płakać. Wstałam z chłopaka i kierowałam się w stronę drzwi.
- Gdzie idziesz? - zapytał wstając z łóżka.
- Nie mam pojęcia.
Po tych słowach podszedł do mnie bliżej. Podniósł mnie, pocałował i przyciągnął do ściany, po czym wyglądaliśmy jakoś tak:
Gdy już przestał całować powiedział:
- Następnym razem nie zamykaj się w sobie to nic nie pomoże.
Pocałowaliśmy się jeszcze raz.
Następnie w końcu mnie puścił i powiedział że musi już wracać. Postanowiłam trochę go odprowadzić.
Niestety musieliśmy iść przez główny hol, gdzie w dalszym ciągu znajdowali się Neymar i Bella. Szliśmy trzymając się za ręce i nie zwracając na nich uwagi.
Przed wyjściem znowu mnie pocałował w policzek i się pożegnał.
Resztę dnia spędziłam samotnie w swoim pokoju, rozmyślając nad dzisiejszym dniem....
_____________________________________________________
I jest kolejny rozdział :3 trochę długi, tak wiem xdd następny pisze Bella :D
~~TiNAma~~



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz