Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 13 - niespodziewany przyjazd zza granicy...

*Candi*
Następnego dnia znowu byłam umówiona z Rossem. Przyszedł po mnie rano i wybraliśmy się na długi spacer. Nagle chłopak zauważył, że trochę dalej od nas jest jego rodzeństwo.
- Candi, tylko spokojnie. Teraz się odwracamy tak, by nas nie zauważyli. - dodał po chwili i pociągnął mnie za rękę.
- Czemu? Nie chcesz bym zrobiła ci siary? - spytałam
- Wręcz przeciwnie. Nie chce by oni robili mi siarę.
- Przesadzasz kochanie.
- Teraz kochanie? Wczoraj jeszcze mnie nienawidziłaś.
-Po co żyć przeszłością...
 - A no właśnie. Kiedy masz zamiar pogodzić się z Bellą?
- Nie odwracaj kota ogonem Rossy. Bardzo cię proszę.
- Nie odwracam. Ale musicie się pogodzić.
Nagle dostrzegłam Filipe grającego znowu w parku, na tej samej ławce.
- Rossy, chodźmy na kompromizm ; ty nie będziesz mówił o tej zołzie, a ja nie polecę do twojej rodzinki - zwróciłam się do chłopaka.
- Mi pasuje. Więc gdzie idziemy?
- Zobaczysz.
Zaraz wzięłam chłopaka za rękę i zaprowadziłam do Filipe.
- Candi jesteś - przywitał mnie chłopak mocno tuląc - myślałem, że już zapomniałaś o mnie.
- Przepraszam bardzo, ale chyba nie jestem  w temacie - przerwał nam Ross - Ross Lynch, najszczęśliwszy facet na świecie będący z Candi. Miło mi poznać.
Podali sobie nawzajem ręce.
- Nie dziwie się. Candi mi o tobie opowiadała. - dodał po chwili
- Serio? A co dokładnie?
- No to, że ma chłopaka...
Ross spojrzał groźnie na Filipe, a ja próbowałam powstrzymać się od śmiechu.
Nagle zadzwonił do mnie telefon. Była to Bella. Nie chciałam odebrać, ale Ross mnie do tego zmusił.
(Rozmowa telefoniczna)
C: Czego?
B: Wstała lewą nogą?
C: Po co dzwonisz?
B: Powiedzieć że twój brat dzwonił. Bardzo się martwi.
C:Federico? Przypomniało mu się że istnieje? Żartujesz sobie ze mnie?
B: Tak żartuje. Kiedy będziesz?
C: A co cię to tak obchodzi?
B: Masz gościa. Czeka w recepcji.
C: Nie przyjdę.
B: Candi wpieniasz mnie.
C: Przymknij się Bella.
I się rozłączyłam.
- Co chciała? - spytali jednym chórem
- Nie ważne muszę już iść.
- Ale widzimy się potem? spytał nagle Filipe
- Raczej że tak.
- A ja? Co za mną? - powiedział Ross.
- Ty wracasz ze mną. Obawiam się, że nieprzyjaciel na nas czeka...
Pożegnaliśmy się z Filipe i poszliśmy w stronę hotelu.
Przed wejściem zobaczyliśmy Belle z Neymarem, a na jej kolanach siedziało to dziecko. Musze przyznać, że wyszło im te dziecko... ale urodę pewnie odziedziczył po ojcu.
- No i jest nasza zguba - przywitała nas Bella.
- Daruj sobie kobieto - usiłowałam wejść do budynku, ale zatrzymał mnie Ross.
- Hola, hola ola Bella. Czego ty od niej niby chcesz? - chłopak zaczął delikatnie...
- Czego? By nie wtrącała się w moje życie.
- Wcale się nie wtrąca.
- Nie wcale. Mimo to jest niepełnoletnia, a ja jestem tak jakby za nią odpowiedzialna. Jak znowu się zgubi nie wiem co zrobię...
- Zapominasz, że gdyby się wtedy nie zgubiła nie spotkała by mnie.
- Dla wszystkich było by lepiej.
Po słowach dziewczyny podszedł do niej Brazylijczyk.
- Spokojnie mała. Nie ma co się tak unosić.
- Jak nie jak tak? Jestem za nią odpowiedzialna a ona robi co jej się podoba.
Czekałam tylko jeszcze tak z 2 minuty. I pewnie stałabym dalej, gdyby Bella nie powiedziała, że mogła jechać z kimś innym...
- Co proszę bardzo? Mogłaś sobie jechać z koleżankami z treningu byłoby najlepiej! - wtrąciłam się do rozmowy.
- A wiesz że mogłam. Może nie byłoby tyle problemów.
Zamilkłam.
Odwróciłam się w stronę wejścia i wbiegłam nie zwracając na nikogo uwagi. Nagle wpadłam na kogoś i straciłam równowagę.
- Przepraszam najmocniej. To moja wina... - przeprosiłam chłopaka wstając z podłogi.
- Nic się nie stało... Candi? - odparł chłopak.
- Skąd znasz moje imię?
- Nie poznajesz mnie?
- No nie za bardzo...
- To ja twój brat Federico.
- Fede?
Zaraz jak najmocniej przytuliłam swojego brata i pocałowałam go w policzek. Niestety widział to Ross, po czym wybiegł z pomieszczenia. Przeprosiłam brata i szybko pobiegłam za Rossem. Nagle zobaczyłam, jak podchodzi do niego jakaś blondynka. On ją tylko zignorował i szedł dalej.
Nagle ta dziewczyna podeszła do mnie.
- I co zadowolona z siebie? Kolejna leci na kasę i ciało? - zaczepiła mnie
- Nie wiem o co ci chodzi kobieto. Nie wtrącaj się lepiej. Kim ty wogóle jesteś że możesz się tak na mnie wydzierać co?
- Jestem Rydel siostra Rossa.
- O kurde...
- Masz się czego bać dziewczyno. A teraz szybko mi wyjaśniaj o co poszło.
- O co? Przyjechał odwiedzić mnie brat którego nie widziałam przez 12 lat, więc go mocno przytuliłam. Ross to wszystko widział i pochodnie zareagował.
Nagle podszedł do nas Federico i usłyszawszy całą historię wtrącił się do rozmowy:
- To 100% prawdy - potwierdził moje zeznania.
- Macie szczęście oboje. Posłuchaj mnie kochana, wyjaśnię wszystko z Rossem, jutro do siebie wrócicie.
Dziwne jest to, że nawet nie wiedziałam że ze mną zerwał...
_______________________________________________
I jest kolejny rozdział :* kolejny pisze Bella :D

~~TiNAma~~



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz