Łączna liczba wyświetleń

sobota, 11 kwietnia 2015

rozdział 17 - niespodziewana wiadomość

*Candi*

Następnego dnia z Rossem widziałam się tylko rano. Po południu miał koncert, a zaraz potem wywiad do gazety. Postanowiła spędzić dzień na świeżym powietrzu, z Filipem. Zaczęłam się po mału szykować.
Po śniadaniu wzięłam prysznic, nałożyłam makijaż i ubrałam ten zestaw:

I wyszłam z domu. Idąc ulicą spostrzegłam kiosk, a w nim gazetę do której Ross miał wywiad.
Na moje szczęście gazeta była po angielsku, więc nie miałam większego problemu. Czytając doznałam szoku. Artykuł był o Rossie I JEGO DZIEWCZYNIE. Odziwo, nie było niczego o mnie.
Pisało tam, że on i jego dziewczyna są szczęśliwą parą, chcą mieć dzieci itp.
Nie wiedziałam co myśleć. Po prostu szłam dalej, rozmyślając nad całą tą sprawą.
W końcu spotkałam Filipe.
- Cześć piękna - podszedł bliżej i pocałował mnie w policzek.
- Hej - odpowiedziałam spuszczając głowę
- Co się stało?
- Czytałam pewien interesujący artykuł...
- Czyli jednak go widziałaś?
- Dlaczego to tak boli? - po moich słowach przytuliłam się do chłopaka.
Nagle zorientowałam się, że z daleka przyglądają nam się Neymar i Bella.
Usiadłam na ławce zakrywając się rękoma.
 Dziewczyna tylko szybko do mnie podbiegła i chwyciła za kolana.
- Candi, co się stało? - spytała, jakbyśmy nie były pokłócone.
- Co się dzieję? To że jak zwykle się mylę ! Nie umiem nie cierpieć, zawsze zakochuje się w kimś niewłaściwym! - wydarłam się na nią.
W końcu podszedł do nas ten Brazylijczyk i opowiedziałam im całą historię o artykule.
- Świnia z niego - odezwała się Bella
- Wielka świnia. Ale moja świnia... - odpowiedziałam
- Wiesz co Candi, to było oczywiste, że wszystko tak się potoczy
- Znowu zaczynasz?
- Nie zaczynam, ale ty powinnaś to skończyć.
- Przymknij się Bella...
- What? W takim razie co zamierzasz teraz zrobić.
- Kochasz go wogóle jeszcze? - wtrącił się Felipe
- Kocham ale i nienawidze - odpowiedziałam
- No ale wiesz, są jeszcze inni chłopcy, którym na pewno się jeszcze podobasz - dodał Neymar, wskazując wzrokiem na Felipe. Ja tylko spojrzałam na niego groźnie i zrobiłam kwaśną minę.
- Candi wiesz dobrze, że jest sławną osobą. Nie koniecznie zawsze będzie lojalny wobec jednej... - przerwała Bella
- Co sugerujesz? -zapytaliśmy wszyscy jednym chórem
- No to, że Ross pewno zdradzał cię za plecami, a ty sama nawet o tym nie wiedziałaś. Powinnaś o nim zapomnieć...
- Bella, rozumiem że nie przepadacie za sobą, ale najpierw wolę to z nim  wyjaśnić...
- Żartujesz sobie? Co niby chcesz wyjaśniać? Zdradza cię, byłaś jego kolejną zabawką...
- Skąd ty to niby możesz wiedzieć?
- Widać że cię wcale nie kocha. Gdyby cię naprawdę kochał, byłby tu teraz z tobą...
- Jest na koncercie debilko.
- Doprawdy? Gdzie niby?
- No w spodku, tam gdzie są koncerty za rogiem...
- W spodku? Dzisiaj jest tam impreza przecież - przerwał Brazylijczyk
- Skąd to wiesz kochanie? - zapytała go Bella
- Moi koledzy się tam dzisiaj wybierają, chcieli iść ze mną
- Jesteś pewien? Może grają na imprezie...
- Przecież wziąłby cię ze sobą.
Przytaknęłam lekko, udawając, że mnie to nie rusza...
- Może kupić ci czekoladę na pocieszenie? - dodał z bananem na twarzy
- Ona nie je czekolady - wyszeptała mu Bella
-uuu...
- W każdym razie możecie już wracać. I tak dość się nacierpiałam... - przerwałam buczenie chłopaka
-Znowu? Candi serio? - wtrąciła się Bella
- Co znowu masz na myśli?
- Co? Cały czas płaczesz, zamykasz się... co jeszcze?
- Jak zwykle masz jakieś uwago dziewczyno
- JA mam?  Ja uganiam się za chłopakami, którzy nigdy nie zwrócą na mnie uwagi??- ZAMILKŁAM.- Candi, nie to miałam na myśli...
- Nie to? To niby co? Że nie mogę być szczęśliwa, bo musisz być lepsza? Myślałam, że znowu się dogadujemy...
- Znowu robisz z byle czego aferę!!!
- Nie Bella. Do niedawna myślałam, że nasza przyjaźń jest wieczna, nigdy się nie rozłączy... A tutaj nie chcesz bym była szczęśliwa. Nie chce cię znać.
 Szybko pobiegłam przed siebie, uciekając jak najdalej się da.
Wchodząc do hotelu zobaczyłam jakąś dziewczynę rozmawiającą z Federico. Dziwne było dla mnie to, że już gdzieś widziałam tą dziewczynę...
- Hej - przywitałam się z nimi
- Cześć sister - przytulił mnie mocno Fede - to jest moja dziewczyna, Linda.
- Linda? Śliczne imię. Nie znamy się przypadkiem skądś...
- Nie. Nigdy cię na oczy nie widziałam - odpowiedziała lekko podenerwowana.
- No nie ważne. Candi, gdzie byłaś? Martwiłem się... - zaczął Federico
- Zerwałam z Rossem - odpowiedziałam szybko
- Co? - Braciszkowi oczy miały wyjść z orbit, a na twarzy Lindy pojawił się mały uśmieszek...
- Znaczy ja z nim zerwałam, ale on jeszcze oo tym nie wie... - dokończyłam
- Opowiesz nam wszystko na lodach. Co ty na to?
Oczywiście się zgodziłam. Po drodze opowiedziałam im całą historię. Federico nie dowierzał, a Linda się tym nie przejmowała...
Gdy zjedliśmy lody Fede poszedł z Lindą do sklepu kupić wode.Ja czekałam na zewnątrz.
Nagle zobaczyłam Rossa we własnej osobie. Pozował do zdjęcia z jakąś dziewczyną... tą z czasopisma. Dziwne było to, że dziewczyna cały czas się do niego tuliła, całowała i trzymała za koszulkę, a Ross stał nieruchomo, tak jakby był do tego zmuszany...
W końcu chłopak mnie zauważył. Próbował do mnie podejść, ale przeszkodziła mu ta dziewczyna namiętnym pocałunkiem. On tylko wyciągnął telefon, i wysłał mi sms-a że wszystko mi wyjaśni.
Ja tylko dałam mu odpowiedź, że już o wszystkim wiem, że z nim zrywam i nie chce go więcej widzieć na oczy. Wiem, że trochę hamsko zrywać przez telefon... ale należało mu się.
W końcu wrócił Fede z Lindą, i zabrał mnie do hotelu. Przebywaliśmy w moim pokoju, gdy nagle zrobiło mi się słabo. Napiłam się wody od Lindy, po czym ujrzałam już tylko ciemność...

_____________________________________________
I kolejny rozdział :p Następny pisze Bella :3

~~TiNAma~~





 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz