*Bella *
Po całej wojnie zeszliśmy na śniadanie. Ja, Candi, Ross i Neymar. Zaproponowałam piłkarzowi śniadanie. Skoro Candi mogła zaprosić Rossa na noc i na posiłek to ja też chyba mogłam zjeść z nim chociaż śniadanie. Byłam zła na Candi. Przecież ona ma 17 lat, nie jest jeszcze dorosła a po 2 ona ledwo co go zna. W pewnym sensie byłam za nią odpowiedzialna bo to ja niby byłam ta pełnoletnia. Kiedy Candi zobaczyła Neymara nie była zbyt zadowolona.
- Bella, nie mówiłaś, że on też przyjdzie.
- Ty też nie mówiłaś, że ten twój kochaś zostanie na noc i śniadanie. - odpowiedziałam.
Pocałowałam piłkarza na powitanie i usiedliśmy wszyscy przy stole. Nasza 4 nie była zbyt rozmówna. Może dlatego, że nie byliśmy dopasowani. Ja nie lubiłam Rossa, Ross nie lubił mnie, Candi nie lubiła Neymara. Chyba tylko Brazylijczykowi było wszystko jedno. W końcu Ross zapytał Candi czy pójdzie dzisiaj z nim.
- Candi przecież miałyśmy iść dzisiaj razem! - krzyknęłam.
- Pójdziemy jutro, spokojnie.
Byłam już całkiem wkurzona czasnęłam widelcem o talerz i wyszłam. Oczywiście Neymar wyszedł razem zemną.
- Spokojnie, my też gdzieś pójdziemy. Rozluźnisz się.
Głos piłkarza brzmiał naprawdę uspakająco. Umuwiliśmy się na 16. Poszłam do swojego pokoju położyłam się z zaczęłam słuchać muzyki. To mnie odprężało. Aż w końcu zasnęłam. Obudziłam się po 15 i zaczęłam się przygotowywać.
Kiedy już byłam gotowa była już 16. Spotkałam piłkarza na korytarzu. Wyszliśmy z hotelu.
- Wiesz, chciałbym cię o coś zapytać. Czy jesteś zajęta? - zapytał.
- Nie, nie jestem. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Więc Bello czy zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał z tym swoim uśmiechem.
- Tak - odpowiedziałam wcześniej niż pomyślałam. Mój muzg działa na zasadzie najpierw powiedz a potem dopiero przemyśl. I tak zostałam dziewczyną piłkarza.
- Więc mój chłopaku gdzie mnie zabierasz?
- Może pójdziemy na imprezę bo wiesz, obiecałem moim kolegom, że wpadniemy. - odpowiedzał.
- Dobrze, przy okazji się trochę wyluzuje.
Kiedy dotarliśmy na miejsce poznałam jego kolegów. Nawet fajni. Cały wieczór i noc tańczyliśmy. Raz z Neymarem, raz z kolegami, może dlatego, że byłam jedyną dziewczyną w tym gronie. W przerwach między piosenkami piliśmy drinki ale po kilku takich przerwach film mi się urwał...
Obudziłam się w jakimś pokoju hotelowym. Byłam oparta o piłkarza. Na podłodze leżało jeszcze kilku jego kolegów niezbyt trzeźwych i kilka pustych butelek.
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam też trochę nietrzeźwego piłkarza.
- W moim pokoju. - odpowiedział.
W całym pomieszczeniu było czuć alkochol. Nie miałam pojęcia jak się tam dostałam. Postanowiłam iść do swojego pokoju. Wyglądałam jakby kotoś mnie pogryzł, strawił i wypluł. Włosy miałam na jednej stronie a na nich full cap (chyba od Neymara), buty rozwiązane. Wyglądałam strasznie, a jeszcze gorzej się czułam. Było mi strasznie niedobrze, głowa pękała mi z bólu. Wężykiem doszłam do mojego pokoju. Kiedy weszłam zaraz padłam na łóżko. Po godzinie ktoś zapukał do drzwi, a w nich stanął Brazylijczyk ze swoimi walizkami.
- Co ty tu robisz? - zapytałam.
- Wiesz trochę pokłuciłem się z kolegami i tak jakby mnie wyrzucili. Mogę się do ciebie wprowadzić? - odpowiedział.
Byłam bardzo zdziwiona ale ciężko mi się myślało.
- Wchodź, czuj się jak u siebie.
- Dziękuje.
Położył swoje walizki i padł na łóżko tak jak ja. Leżeliśmy tak długo aż przyszła Candi, która się bardzo wkurzyła.
- To ja jestem ta nieodpowiedzialna!? - krzyknęła, a Ney tylko przykrył głowę poduszką.
- Zaraz ci wszystko wyjaśnie. - powiedziałam.
- Piłaś? Czuć od ciebie alkochol na kilometr.
- Byliśmy wczoraj na imprezie i...
Ale on dopiero przyszedł rano bo go z pokoju wyrzucili i trochę ze mną pomieszka.
- Miałyśmy iść dzisiaj na zakupy !?
- Przepraszam Candi ale nie dam rady dzisiaj nic zrobić.
Candi wyszła z chukiem z pokoju a ja spowrotem położyłam się obok piłkarza.
_--------------
A to kolejny rozdział już 10 ! Miałam małą wenę ;)
Bella
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz