Rano byłam tak wściekła, że nawet nie zjadłam śniadania. Nagle, po 12 latach pojawia się mój braciszek i ma do mnie pretensje że go odrzucam. Mógł zostać przy mnie, ale królewicz woli być we Włoszech.
Nagle do pokoju wbił mój ukochany braciszek.
- Ciao Candi. Mi ami, anche se letteralmente odio? - spytał po Włosku. Znaczy to:Kochasz mnie jeszcze czy dosłownie nienawidzisz ?
- Daruj sobie ten włoski. - odpowiedziałam wrednie
- Tęskniłaś chociaż trochę?
- Wcale. Przecież codziennie utrzymywaliśmy kontakt... Federico nie wysłałeś ani jednego emaila!!!
- Tak wiem. Ale nie mogłem.
- Dlaczego niby?
- Bo wiedziałem że mnie znienawidzisz
- Dlaczego więc tutaj przyjechałeś?
- Przeprosić cię. Długo mnie nie było, a gdy mnie potrzebowałaś... che to wszystko naprawić. Dasz mi jeszcze jedną szansę?
Nie wiedziałam, co mam powiedzieć.
- A mam wybór? - po moich słowach chłopak mocno mnie przytulił.
Nagle do naszego pokoju wbiła Bella.
- Fede, dzisiaj jest impreza w klubie nocnym obok. Chciałbyś może z nami iść? - zapytała całkowicie mnie ignorując
- Nie dzięki - chłopak odmówił, po czym spojrzał się na mnie
- Czemu nie? - zapytałam go - Wiem dobrze, że lubisz się zabawiać, o imprezie już nie mówiąc.
- Ale nie mogę iść.
- Masz już plany? - zapytała Bella
- Nie mam. Ale chciałbym spędzić ten dzień z siostrzyczką - znowu mocno mnie objął, a Bella wybiegła z pokoju.
Z bratem umówiliśmy się na godzinę 16. Miał jeszcze coś do załatwienia. Ja w tym czasie wyszłam do sklepu po przekąski na wieczór. Nagle zadzwonił Federico odmawiając nasze spotkanie.
Wyszłam więc ze sklepu i zmierzałam w stronę parku, by zobaczyć się z Filipe.
Odziwo siedział tylko na ławce.
- Felipe? Co się stało? - spytałam i usiadłam obok chłopaka.
- O, to ty Candi.
- Tak to ja. Powiesz co się stało?
- Nic takiego. Po prostu chciałem dziś odpocząć i się urwać z przyjaciółmi, ale okazuje się że już nie mam nikogo...
- Żartujesz? Gdzie chciałeś iść?
- Na imprezę do klubu.
- Mogę iść z tobą jak chcesz.
- A co z Rossem?
- A co ma być?
- Niech lepiej pójdzie z nami. Nie chce byś miała prze ze mnie kłopoty...
Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Zadzwoniłam do Rossa, a on natychmiastowo się zgodził.
Zaczęłam się szykować. Ubrałam ten zestaw:
Gdy zeszłam na dół, czekali już na mnie Ross i Felipe.
Od razu wybraliśmy się do klubu.
Gdy weszłam do środka, doznałam szoku. Zobaczyłam tam Belle z Neymarem, obciskującą się na środku parkietu. To nie było najgorsze; zaraz obok stał Federico, popijający drinka...
- Candi, jak chcesz to możemy ztąd iść - powiedział nagle Ross.
- Nie. Zostajemy tu.
- Ale Candi - przerwał Felipe
- Chłopcy stop. Może i jestem nie pełnoletnia, ale umiem o siebie zadbać.
Oni tylko kiwnęli głową i weszli ze mną zając miejsce:
Nagle, niespodziewanie podeszła do nas Bella.
- Co ty tutaj robisz Candi? To nie miejsce dla ciebie...
- Nie martw się Bella. Ja nie pije tak jak ty
- Bynajmniej mogę tu przebywać w porównaniu do ciebie
- Oj chyba się mylisz - przerwał jej Ross - osoby w wieku od 15 do 17 lat mają prawą tutaj przebywać, pod nadzorem osoby pełnoletniej, czyli mnie - Ross dosłownie zgasił Belle, a ona tylko poszła w kierunku swojego chłopaka i Federico....
- Dobrze się czujesz? - zapytał nagle Ross
- Może być. Gdzie jest Felipe?
- Powiedział, że idzie do kolegów ze szkoły.
- No to okey.
- Zatańczymy?
Po jego słowach to my przejeliśmy parkiet.
Wszyscy się na nas gapili, w tym Federico i Bella.
Po jakiś 3 godzinach Ross musiał iść do domu. Pocałował mnie namiętnie i poszedł.
Zostałam sama z Felipe. Spędziłam z nim cały wieczór.
Nagle zobaczyłam ... jak Fede całuje się Z Bellą???
_____________________________________________
I kolejny rozdział :3
~~TiNAma~~


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz