* Bella *
Po całym tym teatrzyku z Candi i Rossem wróciłam do pokoju. Neymar gdzieś wyszedł, powiedział, że musi coś załatwić. Otrzywiście jak to ja, ciekawska podeszłam do okna żeby zobaczyć gdzie idzie. Zobaczyłam, że jest z jakąś dziewczyną a pomiędzy nimi dziecko!? Poszłam do pokoju skrzyżowałam ręce na piersi,nogę na nogę i postanowiłam czekać. Jak on tak mógł dopiero 2 dzień jesteśmy razem a on mnie już zdradza. W głębi miałam dużo słów na jego temat ale postanowiłam, że najpierw chcę usłyszeć jego wytłumaczenie. Po godzinie przyszedł.
- Kochanie, już jestem. - powiedział.
- Gdzie byłeś?
- Musiałem coś załatwić.
- Z tą dziewczyną? Kto to?
- Wiesz, to moja siostra.
Mogłam się domyślić.
- A ten chłopczyk? Jej dziecko?
- No właśnie nie, bo wiesz miałem ci to powiedzieć ale nie wiedziałem jak. Bałem się, że mnie zostawisz. Bo to był mój syn.
Kiedy on to powiedział mnie zatkało.
Ale nagle ktoś wyszedł z za neya.
- Bella to mój syn Davi. Davi to moja dziewczyna Bella.
Poczułam coś jakbym się w środku topiła, mały był taki słodki napewno po tatusiu.
- Moja siostra przywiozła go na 3 dni bo obiecałem jej, że go wezmę tylko wiesz nie wiedziałem, że mnie z pokoju wyrzucą, więc może zostać?
- no przecież nie wyrzucę tak słodkiego chłopca.
I w taki sposób na początku było to moje łóżko, potem nasze, a później naszej trójki. Rozpakowaliśmy jego walizeczkę. Mieliśmy kolejny problem, bo Ney musiał na kilka godzin wyjechać więc popołudnie spędziłam z Davim. Kochałam go bardziej niż piłkarza. Był taki słodki, mały aniołek. Poszliśmy na dół na obiad. Kilka razy obok nas przechodziła Candi i Ross. Nie wiedzieli skąd on się wziął. A ja za każdym razem przyrulałam małego albo całowałam go w policzek. Za którymś razem Ross się odezwał.
- Co Bella, już macie dziecko, tak po pierwszej nocy? - zapytał ze śmiechem.
- no tak jakby. - odpowiedziałam, a Ross i Candi zamurowało.
- Chodź Davi pójdziemy na spacer, zrobimy małe zakupy.
Przeszłam obok nich z małym na rękach a oni dalej byli zaskoczeni.
Najpierw poszliśmy na plac zabaw gdzie mały się pobawił a później poszliśmy kupić coś słodkiego. Kupiliśmy całą siatkę słodyczy - lizaki, czekolady. Wróciliśmy do hotelu, otrzywiście przeszliśmy obok gołąbeczków. Cały wieczór bawiliśmy się, jedliśmy słodycze od których byłam bardzo uzależniona, i bawiliśmy się jego zabawkami. Później wrócił Neymar.
- Cześć! I jak się bawiliście?
- Dobrze - odpowiedziałam, a mały zaczął mu wszystko opowiadać.
Neymar kupił mu kilka zabawek i książeczek.
Wieczorem położyliśmy się wszyscy w "naszym" łóżku. Pomiędzy nami leżał Davi. Ney przecztał mu jakąś bajkę na dobranoc, przy okazji ja sobie też posłuchałam. W końcu mały zasnął. Czułam się jakby był moim synem, jeszcze kiedy leżeliśmy tam w 3 poczułam się jakbyśmy byli rodziną. Trzeba przyznać, że bylibyśmy dobrymi rodzicami. Kiedy mały zasnął Ney tłumaczył mi, że nic go nie łączy z mamą Daviego no oprócz otrzywiście Daviego. Nie byłam zła na Neya, kiedy zobaczyłam tego aniołka byłam tak szczęśliwa z małym, że nie umiem tego opisać. Kiedy skończył powiedział:
- Już nie mogę się doczekać kiedy łóżko będzie tylko dla nas - poczym pocałował mnie.
- Ja też.
Potem zasnęliśmy.
-----------
A oto kolejny rozdział, mam nadzieję, że chociaż trochę ciekawy.
Bella
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz