Łączna liczba wyświetleń
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Rozdział 23 - Filipe?
Nadal nie mogę uwierzyć w to, że Bella jest w ciąży. W sumie i tak prędzej czy później by do tego doszło, więc wolę się nie odzywać. Gdy rano wstałam, niespodziewanie zadzwonił do mnie Ross.
(Rozmowa telefoniczna)
C: Cześć Ross. Po co dzwonisz?
R: To nic wielkiego. Z rodzinką organizujemy imprezę.
C: Imprezę? Z jakiej okazji?
R: Nie ważne. Dzisiaj właśnie miałaś ich wszystkich poznać...
C: Przykro mi bardzo.
R: Na pewno nie tak bardzo jak mi
C: Mam do ciebie jedno ważne pytanie i oczekuję szczerej odpowiedzi.
R: Mów, koch... koleżanko.
C: Na prawdę chcesz bym tam była?
R: Wiem, że nie chce stracić z tobą kontaktu. A jeśli jesteś z tym kolesiem, mi to nie przeszkadza.
C: Serio?
R: Tak. Po za tym niech pozostali też przyjdą.
C: Mówisz o Belli, jej chłopaku, Fede i Avril? Pomieścimy się tam wogóle?
R: Tak, oto się nie martw.
C: Filipe też ma przyjść?
R: Jeśli to cię uszczęśliwi...
(Koniec rozmowy)
Nie wiem co o tym myśleć. Niby widać że nadal o mnie walczy, ale ja nie umiem mu wybaczyć. Nie potrafię.
Po pewnym czasie postanowiłam zjeść prysznic i zjeść śniadanie. Ubrałam ten zestaw:
I wyszłam poinformować wszystkich o imprezie. Fede i Avril zgodzili się od razu, ale Bella i Neymar mieli wątpliwośći.
- I że niby Ross zaprasza cię do siebie na noc? - zapytał piłkarz przytulając Belle
- Nie na noc, tylko na imprezę. Jego rodzinka organizuje, możemy śmiało iść.
- Ja chyba nie powinnam - przerwała mi Bella - No wiesz, wszystko fajnie brzmi, no ale wole się oszczędzać.
- Czyli nie idziesz? - spytałam załamanym głosem
- Wolę nie Candi. Wy po prostu idźcie i wariujcie do białego rana.
- To ja chyba zostanę z Bellą - wtrącił się Neymar.
- To ja zostanę z wami.
- Co? Ani mi się waż kochana, możesz świetnie spędzić czas z chłopakiem...
- I z Fede i Avril, którzy cały czas się kłócą.
Rozmawialiśmy jeszcze z 2 godziny, aż w końcu trzeba było zacząć się szykować. Ubrałam ten zestaw:
Impreza zaczynała się o 18, a pół godziny wcześniej miał przyjść po mnie Filipe.
- Tu jesteś Candi - przywitał się mocno mnie tuląc
- A gdzie miałabym być? - odpowiedziałam wrednie
- Wstałaś dzisiaj lewą nogą?
- Nie. Po prostu jestem zdenerwowana, jeśli chodzi o pójście do Rossa.
- Wszystko będzie dobrze.
Po tych słowach podszedł do mnie bliżej i namiętnie pocałował. Chwilę przerwali nam Bella i Neymar.
- Już idziecie? - spytała dziewczyna
- No najwyższy czas. Gdzie Fede i Avril?
- To ty nie wiesz? Sami wyszli wcześniej, chcieli pobyć "sami" - odpowiedziała Bella
- No okey. To idziemy kochanie? - powiedział Filipe chwytając mnie w tali.
- Tak... - powiedziałam jąkając się.
- Candi? Możemy na chwilkę? - powiedziała Bella po czym wyciągnęła mnie na korytarz obok.
- Jak się czujesz? - spytała
- Normalnie, dobrze....
- Przecież widzę że nie chcesz iść tam z Filipe.
- No wiem, ale no z Rossem chyba nie pójdę.
- Nie musisz z nim iść. Wróćcie do siebie.
- Bella nie.
- No jak chcesz, ale i tak wszyscy wiemy że kochasz Rossam
- Bella!!!
- Co?
- Ucisz się!
- Ross cię kocha! Tak jak ty go kochasz! Nie odkochasz się z dnia na dzień!
Gdy Bella krzyknęła to na głos, zorientowałyśmy się, że całej akcji przyglądają się chłopcy.
- My to mamy momenty...
- Oj tak.
W końcu wyszłam z Filipe z hotelu całą drogę mówił mi czułe słówka i opowiadał, jakim to jest szczęściarzem że z nim jestem. Mnie zaczynało to denerwować. No okey, zakochał się chłopak, jest szczęśliwy i wg, ale to nie znaczy że ma do mnie tak mówić!
W końcu weszliśmy do domu Rossa. Cały czas czułam się niepewnie, podle można powiedzieć. Ide na impreze do byłego chłopaka z nowym chłopakiem - tak, jestem wredna.
Gdy byliśmy już w środku, spostrzegliśmy tłum ludzi bawiących się w niebogłosy.
Ci pili alkochol, tamci palili, a inni tańczyli tweerka... Chciałam wyjść z tej imprezy. Nie umiałam.
- Candi, przepraszam cię, ale muszę na chwilę cię opuścić - powiedział nagle Filipe
- Co? Już mnie opuszczasz? Nie żeby mi to przeszkadzało...
- Zaraz wrócę obiecuję. - po tych słowach chłopak pocałował mnie w policzek, po czym poszedł do drugiego korytarza.
Nagle zobaczyłam Rossa. Najwidoczniej przyglądał się wszystkiemu...
- Cześć - podszedł do mnie i zagadał.
- Hej - odpowiedziałam spuszczając głowę.
- Wyglądasz prześlicznie.
- Dziękuję. Niezła impreza...
- Dzięki. Przyszłaś sama?
- Przecież oby dwoje wiemy że nie.
- Nadzieja umiera ostatnia.
- Tak samo jak miłość.
Ostatnie zdanie mogłam oszczędzić dla siebie...
- No nie ważne. Wiesz gdzie poszedł Filipe?
- Koniec korytarza po lewej.
- Dzięki.
Poszłam w określonym kierunku. Nagle zobaczyłam, Filipe przytulającego się do "dziewczyneczki Rossa". Podsłuchałam ich rozmowę:
- Kiedy z tym kończysz? - pytała niepewnie dziewczyna.
- Jeszcze nie wiem.
- To kiedy będziesz miał zamiar wiedzieć?
- Nie mogę jej tego zrobić. Candi, to dobra dziewczyna. Nie może dłużej cierpieć.
- Cierpieć? Ona jeszcze nie wie co to ból!
- Właśnie że wie. Przeżywa rozstanie z Rossem.
- Mam do głęboko gdzieś. Zapomniałeś już, o czym mówiła LINDA?Plan był prosty; Candi zrywa z Rossem, Ross leci do mnie, a ona do ciebie. Zakochuje się w tobie po czym ją rzucasz, a Linda nam za to płaci!!!
- Ona na to nie zasługuję!
- Czemu jej tak bronisz?!
Myślałam, że zaraz wyjdę z siebie. Nie mogłam w to uwierzyć. Chciałam wybiec z tamtąd jak najszybciej, ale okazało się, że za mną stał Ross.
Od razu na niego wpadłam, a on wylał na mnie drinka z alkocholem
- Pajacu patrz co robisz! - wydarłam się na niego
- No przepraszam. Serio tylko tyle masz mi do powiedzenia? Nie słyszałaś ich?!
Zorientowałam się, że oni już wiedzą, że ja wiem.
- Nie mam zamiaru o tym gadać. Gdzie jest łazienka?
- Zaprowadzę cię
- Nie dzięki. Wracam do hotelu. Mam dość.
- Candi czekaj! - zatrzymał mnie Ross
- A co z nami?
- Nie ma żadnych nas!
- No a my? - wtrącił się Filipe
- Odwalcie się ode mnie wszyscy. Nie wiem, co ja wam zrobiłam, ale nie chcę więcej brać w tym wszystkim udziału. Filipe, zrywam z tobą. A ty Ross... - spojrzał na mnie miłosiernie - leć do swojej dziewczyny.
Po tych słowach wybiegłam z domu Lyncha. Wróciłam do hotelu, gdzie opowiedziałam o wszystkim Belli. Fede i Avril jeszcze byli na imprezie.
_________________________________________
I jest kolejny rozdział ;*
~~TiNAma~~
piątek, 24 kwietnia 2015
Rozdział 22 - niespodzianka
* Bella*
Następnego dnia czułam się strasznie. Cały czas było mi niedobrze. Neymar pojechał gdzieś na godzinę, a ja zostałam sama. Moja samotność nie trwała zbyt długo, bo po chwili przyszła Avril.
- Hej siostrzczyszko. Idziemy gdzieś dzisiaj? - zapytała.
-Hej, nie mogę. Od rana tak źle się czuję.
- Co jest?
- Nie wiem. Od kilku dni jest mi niedobrze.
- Może się czymś zatrułaś?
- Na pewno nie.
- Poczekaj tu zaraz przyjdę.
Wyszła z pokoju. A ja postanowiłam się przebrać. Nie będę siedzieć cały dzień w piżamie. Ubrałam to...
Po chwili spowrotem przyszła Avril.
- Masz. Zrób.
- Nie Avril, chyba nie myślisz, że ja...
- Tak właśnie myślę. Od kilku dni jest ci niedobrze. Więc co to może być? Idź i zrób.
Poszłam do łazienki. W głowie miałam tyle myśli... A co jeśli to prawda?
Po kilku minutach wszystko było jasne. Wyszłam z łazienki.
- Bella, i co? - zapytała Avril.
- Miałaś Rację. - powiedziałam z płaczem. Ona tylko podeszła do mnie i bardzo mocno przytuliła.
- Nie martw się. Jestem przy tobie.
Nie umiałam powstrzymać się od płaczu.
Siedziałyśmy tak przytulone przez 30 minut. Aż w końcu...
- Kochanie jestem! - Powiedział piłkarz.
Nie tylko nie to przecież muszę mu powiedzieć.
- Bella co się stało? - zapytał z troską w głosie, kiedy zobaczył mnie płaczącą.
- To ja zostawie was samych. - powiedziała Avril i wyszła z pokoju. Neymar usiadł obok mnie.
- Co się stało?
- Neymar, muszę ci coś powiedzieć.
- Mów.
- Bo wiesz, że ostatnio źle się czułam i... jestem w ciąży.
Zapadła cisza. Po chwili piłkarz wyszedł czaskając drzwiami.
A ja, wtuliłam się w poduszkę i zaczęłam płakać. Nagle ktoś wszedł do pokoju. To Avril.
- Co się stało? Widziałam Neymara czaskającego drzwiami.
- Powiedziałam mu, a on... Nie spodziewałam się tego.
- Potrzbujesz czegoś?
- Nie.
- Ja narazie idę za chwilę przyjdę. - powiedziała i wyszła.
Wiedziałam, że dłużej nie mogę siedzieć w pokoju. Ubrałam buty i wyszłam.
Znałam jedno miejsce gdzie nikogo nie było, gdzie można było wszystko przemyśleć. Poszłam tam gdzie byliśmy na pierwszej randce. Panował tam spokój jak nigdzie indziej. Usiadłam i zaczęłam myśleć. Co będzie dalej... Życie tworzy nam zadania, które musimy rozwiązywać. Każda dobra odpowiedź jest nagradzana, a zła karana. Tylko od nas zależy jak je rozwiążemy.
Nagle poczułam dotyk. To był Neymar.
- Co ty tu robisz? - zapytałam.
- Wszyscy cię szukają. A ja wiedziałem, że cię tutaj znajdę.- powiedział i próbował przytulić, a ja tylko wyrwałam się z objęć.
- Jak mogłeś! Zostawiłeś mnie z tym wszystkim samą!
- Przepraszam. Musiałem to wszystko przemyśleć. Wiem, że nie powinienem cię zostawiać. - podszedł do auta, z którego wyciągnął bukiet kwiatów.
- Przepraszam. - powiedział i wręczył bukiet. Czułam, że jego przeprosiny nie są wymuszone, tylko z serca. Wtuliłam się w niego i znowu zaczęłam płakać.
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze.
- Nie, nic nie będzie dobrze. - krzyknęłam.
- Co my zrobimy, przecież za dwa tygodnie wracamy, ja do Polski, ty do Hiszpani. Chcę żeby moje dziecko miało dwóch rodziców.
- Nasze. - poprawił.
- Ja mam dopiero 18 lat. Przecież chodzę jeszcze do szkoły. Co ze szkołą?
- Wiesz mam duży dom. Może przeprowadzisz się do mnie, do Barcelony. A co do szkoły to będziesz się uczyć w domu.
- Co ja powiem rodzinie? Cioci? Przecież jestem tu na jej odpowiedzialność.
- Spokojnie ze wszystkim sobie poradzimy.
Siedzieliśmy tam do wieczora. W końcu przeztałam płakać. Mieliśmy już jechać, kiedy on powiedział...
- Kocham cię... Kocham was. - poprawił.
Pojechaliśmy do hotelu.
- Gdzie byłaś? Martwiliśmy się o ciebie. - powiedziała Avril. Przytuliła za nią stała Candi, Fede i ciocia.
- Oni już wiedzą. - powiedziała Avril.
Candi popatrzyła na mnie i po chwili podbiegła i przytuliła. Ciocia podeszła.
- Zostawić was same. - powiedziała i uśmiechnęła się. Stałyśmy przytulone do siebie ja, Avril, Candi i ciocia. Po jakimś czasie doszli jeszcze Fede i Neymar.
Wieczorem siedzieliśmy i gadaliśmy wszyscy w jednym pokoju. Później wszyscy poszliśmy do swoich pokojów. Położyłam się i zasnęłam w objęciach Neymara, który trzymał dłoń na moim brzuchu.
----------------------
Oto kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się podoba.
Bella
czwartek, 23 kwietnia 2015
Rozdział 21 - niespodziewane wyznanie miłości
Następnego dnia obudził mnie telefon. Byłam bardzo zdenerwowana - w końcu wczoraj późno wróciłyśmy, a teraz nie dają mi się pożądnie wyspać. No mówi się trudno.
Spojrzałam na telefon - połączenie od Rossa. Szybko się rozłączyłam, po czym znowu się położyłam. Niestety chłopak był wredny, więc dzwonił mi tak jeszcze z 5 razy. W końcu postanowiłam odebrać.
(Rozmowa telefoniczna:)
R: No w końcu odebrałaś! Myślałem, że już nie chcesz mnie znać...
C: I miałeś racje. Czego chcesz?
R: Tęsknie za tobą kochanie...
C: Uważaj sobie Ross.
R: Przecież wyjaśniałem ci już wszystko. Co jeszcze muszę zrobić?
Zapadła cisza. Nie wiedziałam co mam powiedzieć.
R: Candi? Jesteś tam? Coś się stało?
C: Tak jetem cały czas. Posłuchaj mnie, nie wiem, nie mam pojęcie...
R: Daj mi jeszcze jedną szanse...
C: Szansę na co? Gdybyś mi powiedział byłoby inaczej...
R: Gdybym ci powiedział nie chciałabyś mnie znać.
C: Co? Wcale nie!
R: Jak to nie?
C: No uwierzyłam ci. Znaczy w to, że to tylko do kariery...
R: Czyli wybaczyłaś mi?
C: Nie... może...raczej...dobra tak.
R: Czyli już wszystko okey?
C: To że jest okey nie znaczy że do siebie wrócimy. Proszę cię Ross...
(Koniec rozmowy)
Od razu odłożyłam telefon i usiadłam na łóżku, rozmyślając nad całą sprawą. Kurcze... nie wiem co zrobić. Z jednej strony zakochałam się, ale z drugiej...
Nagle do pokoju wbił Federico.
- Cześć siostrzyczko - usiadł na moim łóżku i pocałował mnie w policzek.
- Hej Fede. Jak się czujesz? - spytałam
- W porządku. Ale mogłaś mi powiedzieć, że przyjeżdza Avril...
- Sama się wczoraj dowiedziałam od Belli.
- No mówi się trudno. A co tam u ciebie? Słyszałem rozmowę...
- Skoro już wiesz, to czemu pytasz?
- W końcu taka jest moja rola, prawda?
- Nie mam pojęcia. Sory, ale przez 12 lat nie miałam brata...
Po tych słowach rzuciłam się na chłopaka i mocno go przytuliłam.
- Może wyjdziemy gdzieś dzisiaj? - spytał po chwili
- Nie chce mi się - po tych słowach położyłam się na łóżku i przykryłam się kołdrą
- Bardzo śmieszne.Co ty na to, byśmy wyszli też z Bellą i jej chłopakiem?
- Z Avril też kochany
- W sumie też mi się nie chce
Po tych słowach chłopak położył się obok mnie. Oboje byliśmy zawiedzieni życiem. Leżeliśmy tak z jakieś 10 minut. Prawie udało mi się ZNOWU zasnąć. No prawie, nagle odwiedził mnie niespodziewany gość...
W drzwiach stanął Filipe.
Odrazu zerwałam się z łóżka, przy czym wzbudziłam niepokój brata.
- Filipe?! Co ty tutaj robisz? - spytałam przytulając się do chłopaka
- Słyszałem, że byłaś w szpitalu. Chciałem cię zobaczyć... - powiedział puszczając mi oczko
- Candi, wytłumaczysz? - nagle obok nas stanął Federico
- Tak. Felipe to jest mój brat Federico, Fede to jest mój przyjaciel Felipe - podali sobie dłonie
- Miło mi. Candi, jeśli chodzi tutaj o coś, to już was zostawiam... - po tych słowach opuścił pokój
- To... skąd wiesz że byłam w szpitalu? - spytałam zamykając drzwi po braciszku
- Moja mama jest tam pielęgniarką. Opowiadała o tobie.
- Serio? Tego się nie spodziewałam...
- Mówiła też o twojej kłótni z jakimś blondynem. Twoim chłopakiem, prawda?
- Tak, znaczy nie...
- Co?
- No z byłym chłopakiem.
- Łał. Masz teraz kogoś na oku?
- Nie. I chyba nie będę miała. - usiadłam ponownie na łóżu
- Wiesz, chłopak, z którym możesz być szczęśliwa czasami jest jeszcze bliżej niż ci się wydaję... - chłopak usiadł obok
- No nie wiem. Ztąd do domu Rossa trochę jest...
- Nie oto mi chodziło... Po prostu taka osoba jest zazwyczaj mało spostrzegana...
- Co masz na myśli?
Spojrzałam zdziwiona na chłopaka. Zapadła cisza. Nikt nic nie mówił. Po chwili w końcu Felipe się odważył.
- Mam na myśli ciebie Candi.
Po tych słowach spuściłam głowę. Nie wiedziałam, co DOKŁADNIE ma na myśli...
- Czemu akurat mnie? - spytałam niedowierzając
- Bo to ty mi się podobasz. Jesteś prześliczna i boli mnie to, że widzisz we mnie tylko przyjaciela. Chciałbym być kimś więcej...
- Najlepszym przyjaciele? - przerwałam mu przemowę
- Kimś jeszcze szczęśliwszym.
Po tych słowach chłopak lekko się do mnie przysunął, złapał za podbródek i namiętnie pocałował, uniemożliwiając mi jaki kolwiek odruch. Ja tylko odwzajemniłam namiętny pocałunek. Całowaliśmy się z pół minuty. Po określonym czasie oderwaliśmy się od siebie.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co zrobić.
Cisza nie trwała zbyt długo. Po chwili zorientowałam się, że w drzwiach stoi Ross z ogromnym bukietem róż i z czekoladkami. Pewnie był świadkiem całej tej akcji. Szybko wybiegł z pokoju i kierował się do wyjścia. Chciałam za nim pobiec, powiedzieć mu, że to nie to co myśli, ale nie mogłam. Po prostu nie potrafiłam. Gdy go już nie było poczułam nagle wielką ulgę, coś jakby spadł ze mnie wielki ciężar. Chwilę przerwał mi Felipe;
- Przepraszam cię Candi, nie wiem co we mnie wstąpiło... - chłopak próbował się tłumaczyć.
- A ja wiem - odpowiedziałam z uśmiechem - po prostu zrobiłeś to, co uznałeś za słuszne.
- Masz rację. I wcale tego nie żałuję. Ciesze się, że już jest po wszystkim, że wiesz co do ciebie czuje...
- Wcale nie wiem - przerwałam mu przemowę - Czyny nie znaczą to samo co słowa...
- Serio?
- No tak. Powiedz, mów co czujesz...
- Czuję, że biję mi serce. Jestem szczęśliwy, mimo że wiem, iż mnie nienawidzisz, Po prostu kocham cię Candelario...
Po tych słowach chłopak znowu mnie pocałował.
- To teraz moja kolej. Po pierwsze, dzięki za szczerość - na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech - a po drugie, może jeszcze nie jestem przekonana, ale spróbować zawsze można.
- Znaczy... że jesteśmy...
- No chyba tak...
Po tych słowach mocno go przytuliłam. Niestety musiał już wracać, więc postanowiłam go odprowadzić do drzwi hotelu. Przed wyjściem jeszcze raz pocałował mnie w policzek, po czym już go nie było.
Kierując się w stronę pokoju, w holu spostrzegłam Bellę i Avril, przyglądające się całej sprawie.
Nie tylko one - po drugiej stronie hotelu stał Federico. Wszyscy nagle do mnie podeszli i wymagali się wyjaśnienia.
- No co? Felipe wyznał mi miłość, to ja postanowiłam dać mu szansę... - powiedziałam w geście obronnym
- Nie chodzi o to. Ross wybiegł z hotelu cały załamany! - krzyknęła Avril
- Co? A od kiedy interesuję cię dobro innych? - przerwał jej Federico
- Od kiedy znikłeś z mojego życia. - odpowiedziała wrednie
- Jakoś na mnie ci tak bardzo nie należało. Czyżby podobał ci się Ross?
- Co? Pogrzało cię? Koleś, ogarnij się...
Gdy oni tak dalej tam się kłócili, mnie zaciągnęła Bella do swojego pokoju. Zatrzasnęła głośno drzwi, po czym rzuciła mnie na łóżko.
- A teraz kochana, tłumacz mi się ze wszystkiego! - od razu przysiadła się obok mnie
- Ale co ja mam ci mówić? Rano zadzwonił Ross, powiedziałam, że mu wybaczyłam ale już do niego nie wrócę. Później przyszedł Fede, leżeliśmy załamani na kanapie, po czym przyszedł Felipe. Dowiedział się, że znowu jestem singielką i postanowił jakoś zareagować...
- A ty dałaś mu szansę - przemowę dokończyła Bella
- No tak.
- Posłuchaj mnie dokładnie Candelario. Chłopców nie możesz sobie zmieniać raz na jakiś czas...
- Ale ja nie zmieniam!
- Nie, wcale...
- Ross sam mnie zdradził, obmacując tą dziewczyneczkę za moimi plecami...
- Tak, tutaj masz rację...
- A Filipe po prostu powiedział co czuję. Po za tym znamy się już troszeczkę...
- Powiedz coś więcej - złościła się Bella
- No jest tak jak ja Włochem, gra na gitarze, prześlicznie śpiewa, jest romantykiem...
- Tyle mi wystarczy - przerwała mi przyjaciółka - Jeśli gra na gitarze, to już wiem, że może być dla ciebie.
- No ja też tak myślę.
Resztę dnia odziwo spędziłam inaczej niż wszystkie pozostałe. Fede poszedł na miasta, Avril na zakupy, z czego zostałam tylko ja i Bella. No ale doszedł jej chłopaś, więc cały dzień spędziliśmy w trójkę.
_____________________________________________
I kolejny rozdział ;3 MAm nadzieję, że się spodobał xd
~~~TiNAma~~
środa, 22 kwietnia 2015
Rozdział 20 - siostra
*Bella*
W końcu pogodziłyśmy się z Candi. Miałyśmy iść dzisiaj na zakupy ale przypomniałam sobie coś bardzo ważnego.
- Przecież dzisiaj przyjeżdża Avril ! - krzyknęłam do Candi i Neymara którzy akurat byli w pokoju.
- Nic nie mówilaś, że twoja siostra przyjeżdża ! - powiedziała Candi.
- No tak, zapomniałam ci powiedzieć, że ostatnio do mnie dzwoniła i że jedzie na wakacje właśnie do tego hotelu.
- Tylko wiesz, że jest też Fede a oni się raczej nie dogadują.
- Czemu? - zapytał Brazylijczyk.
- Oni kiedyś byli ze sobą, tylko od kiedy zerwali cały czas się kłucą.
- No to sobie posłuchamy ich kłutni. Zadzwoń do niej i zapytaj się kiedy będzie.
Rozmowa telefoniczna:
- halo
- Cześć Bella.
- Hej, gdzie jesteś?
- Jestem na lotnisku, wsiadam w taxi i już jestem. Już myślałam, że o mnie zapomniałaś.
- Ja miałabym o tobie zapomnieć? - Candi i Ney popatrzyli na mnie i pokiwali głowami na znak, że mogłabym zapomnieć.
- No to ja gdzieś za godzinkę będę.
- Ok, Pa.
-Będzie za godzine ! Szybko, musimy się przebrać i tutaj posprzątać! - krzyknęłam.
- To ja idę, nie będę wam przeszkadzać. - powiedziała Candi i wyszła z pokoju.
No to zostaliśmy sami, to może... - podszedł do mnie i zaczął bawić się moją koszulką.
- Nie, nie to może, tylko ty będziesz sprzątał a ja pójdę się przyszykować.
- Mogę z tobą?
- Co, też chesz żeby zrobić ci makijaż?
- Ahh te kobiety...
Uśmiechnęłam się tylko i poszłam się przebrać. Ubrałam to...
I zrobiłam makijaż. Skończyłam po 45 minutach. Kiedy wyszłam przeżyłam szok.
- Ale tu czysto. Tu było brudniej jak przyjechaliśmy. I to wszystko w 45 minut. - powiedziałam.
- To jest właśnie tempo piłkarza. A poza tym, pięknie wyglądasz.
- dziękuję.
Zadzwonił mój telefon.
- Bella jestem już w recepcji, zejdzcie.
- Już idziemy.
Po drodze weszłam do Candi.
- Candi ! Przyjechała, idziesz?
- Tak już idę, Fede ty też chodź.
- Ale kto przyjechał? O co chodzi?
- Nie pytaj tylko chodź!
Wszyscy zeszliśmy.
- Bella! - krzyknęła i rzuciła się na mnie.
- Avril bo mnie udusisz!
Kiedy wyrwałam się z uścisków zaczęły się witać z Candi. Kiedy w końcu skończyły...
- Avril, to jest mój chłopak Neymar. Neymar, to jest moja siostra Avril.
- Cześć miło cię poznać. - powiedziała Avril.
- Cześć, ciebie też. - odpowiedział Ney.
- No siostra ty to masz szczęście.
Wszyscy się tylko uśmiechęli. Aż zauważyła Fede.
- Co!? Nie mówiłaś, że on tu będzie!
- Co?! Nie mówiłaś, że ona tu będzie! - krzyknęli na mnie niemal jednocześnie.
- Nie moja wina, że wybraliście sobie te same terminy na wakacje! - powiedziałam.
Wszyscy poszliśmy do pokoju.
- To ja idę się rozpakować a potem może gdzieś wyskoczymy dziewczyny? - zapytała Avril.
- Ok.
Weszliśmy z Neymarem do pokoju. I usiedliśmy na łóżku.
- Ja już z nimi nie mogę! Zastanawiam się czy wakacje są po to żeby odpocząć. - powiedziałam.
- Ja czasami też.
Po 30 minutach przyszła Avril.
- To co, idziemy?
- Możemy iść tylko wejdziemy jeszcze po Candi. Pa kochanie! - powiedziałam i wyszłyśmy z pokoju.
- O dziewczyny właśnie do was szłam! Idziemy?
- Tak.
Wyszłyśmy i poszłyśmy na zakupy. Przeszłyśmy chyba 10 sklepów.
- Dziewczyny może już wystarczy, bo nogi mnie bolą. - powiedziała Candi.
- My już to mamy we krwi. Ale może pójdziemy do tego baru?
- Tak! - krzyknęła bardzo ucieszona Candi.
Weszłyśmy do środka.
- Ja biorę drinka. A ty Bella? - powiedziała Avril.
- Nie. Jakoś się źle poczułam. Ja poproszę wodę.
- Bella wszystko dobrze? - zapytała Candi.
- Nie wiem, coraz częściej ostatnio się źle czuje.
- Może chcesz wrócić do hotelu?
- Nie, już mi lepiej.
Jeszcze długo gadałyśmy, wszystko musiałyśmy sobie opowiedzieć.
Po 2 godzinach wróciłyśmy do hotelu.
- Co się stało Avril? - zapytał Neymar.
- Nic, poprostu wypiła o jeden drink za dużo.
- Byłyście w barze?
- Tak ale niczego nie piłam bo się źle czuję.
Położyłam się i zasnęłam.
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Rozdział 19 - pobyt w szpitalu
ujrzałam już tylko ciemność...
Obudziłam się w ciemnym pomieszczeniu, pośród czterech, bladych ścian. Nie wiedziałam, co się dzieje; pamiętam tylko, że byłam z Fede i Lindą, napiłam się wody, po czym obudziłam się tu...
Gdy usiadłam na łóżku nagle podszedł do mnie doktor.
- Panienka Candelaria? - spytał
- Tak to ja. Coś się stało? - zapytałam lekko podenerwowana
- Coś to mało powiedziane. Została tu pani przywieziona z jakieś 5 godzin temu, pani stan nie jest najlepszy...
- Ale jak to? Przecież nie jestem uzależniona od słodyczy, ja nie jem nawet czekolady...
- Nie o to chodzi. W pani organizmie jest dużo środków nasennych, za dużo można powiedzieć. Dodatkowo środki odurzające... mogą się znaleść jeszcze nawet narkotyki...
- Co? Ale jak to? W życiu nie brałam niczego takiego...
- Pani może być nawet tego nieświadoma. Zostanie pani jeszcze tu przez jakiś czas.
- Dziękuje za pomoc.
- Za to mi płacą. Po za tym ma pani bardzo dzielnego brata. On sam panią tu przywiózł, cały czas czeka na korytarzu... nawet po opiekunkę zadzwonił.
Opiekunkę? Doktor pewnie miał na myśli Belle albo jej ciotkę, mniejsza z tym. Od razu po wyjściu lekarza do pokoju wparował Federico.
- Sister! - przytulił mnie mocno
- Cześć Fede.
- Jak się czujesz?
- Bywało lepiej...
- Tak wiem. Po prostu jak zemdlałaś myślałem że dostanę zawału.
- Serio? Nie spodziewałabym się tego po tobie...
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz. Ale obiecuje, nadrobimy te 12 lat
-Wierze ci. Fede? Jest ktoś jeszcze?
- Na korytarzy jest Linda, Bella i jej chłopak. Ross jest w drodze.
- Ross? Czemu po niego dzwoniłeś?
- Sam do ciebie dzwonił. Ja tylko powiedziałem że nie możesz rozmawiać...
- I opowiedziałeś o wszystkim?
- Oj tak.
- No mówi się trudno. Zawołałbyś Belle??
- Tego brazylijczyka też?
- No może być.
Po chwili wszyscy znajdowaliśmy się w pokoju. Wszyscy głośno się śmialiśmy, krzyczeliśmy, a nawet pogodziłam się z Bellą.
Od początku miała rację. Ross nie był dla mnie, byłam naiwna jak zwykle. Tylko na nich mogę liczyć w takich momentach...
Pewnie rozmawialibyśmy dalej, ale nagle w drzwiach stanął Ross.
- Candi?! Wszystko dobrze? - podbiegł do mojego łożka
-Tak, jak najbardziej. A co u twojej nowej dziewczyny? - spytałam z uśmiechem na twarzy
- To nie jest moja dziewczyna. Ty nią jesteś kochanie...
- Coś ci się chyba w główce pomieszało.
- Candi, wysłuchaj mnie...
- Candi co? - wtrąciła się Bella - Dziewczyna kurcze jest niepełnoletnia, a ty ją już do łóżka chciałeś zaciągnąć deklu!
- Co? Zapomnieliście już wszyscy w jakim stanie była ona i jej pokój?
- Chyba jestem nie w temacie... - szepnął głośno Neymar
- Po za tym, to przez ciebie się pokłóciłyśmy, więc dowidzenia - Bella wskazała ręką na drzwi
- Co? To ty się na mnie rzuciłaś z poduszką kobieto! - Blondyn próbował się bronić. Z Bellą jednak nie miał żadnych szans...
- No może i tak, raz mi się zdarzyło...
- Nawet jakby to nie jest moja dziewczyna. Nasi producenci postanowili nas ze sobą spiknąć, by sława była większa. Dziewczynie się ten pomysł spodobał, mi mniej...
- Powiedziałeś mi że masz koncert, a tak naprawdę obmacywałeś jakąś lalunie... - przerwałam mu
- Ona ma na imię Mia.
- I jeszcze ją bronisz?! - krzyknęła Bella
- Posłuchaj koleś. Nie wiem, jak to tam jest między wami, więc wolę się nie wtrącać.c Ale kiedy mojej siostrze się coś dzieje - Fede skierował wzrok na mnie - próbuję jej pomóc. No chociaż od mojego przyjazdu...
- Federico, uspokój się! - przemowę przerwała mu Linda. Wszyscy dziwnie się na nią popatrzeliśmy. - Nie po to tak się starałam, żebyś zwracał uwagę tylko na tą zołze.
- Co przepraszam bardzo? - odpowiedzieliśmy wszyscy jednym chórem
- Serio się nie domyślacie? Od dawna chciałam, by Fede zwracał uwagę tylko na mnie. Wiedziałam, że skupi się bardziej na Candelari, więc musiałam jakoś zareagować. Najpierw był pokój, a teraz te środki... Twoje nieszczęście dużo mnie kosztuje! - wykrzyczała na całe gardło.
- Co? Linda? Ale jak... - Fede niedowierzał
- Co jak? Nie widzieliście się 12 lat i nagle chcecie wznowić więź? Zastanówcie się czasem...
- Wyjdź ztąd Linda - Fede chwycił mnie za ręke
- Nie! Nie spocznę dopóki ta dziewczyna nie będzie płakać!
- Płakałam już tyle razy, że dzięki, ale nie mam zamiaru więcej płakać - odpowiedziałam
- Jeszcze będziesz. Posunę się do wszystkiego, by upszykrzyć ci życie...
- Linda idź stąd - odparł Federico
- Co? Wyganiasz mnie? Po tym co dla ciebie zrobiłam?
- Po czym? Chciałaś otruć moją siostrę!
- Tak. Bo jest debilem. Nie znoszę jej. Pożałujesz tego - spojrzała na mnie - jak nie ja, to kto inny się tobą zajmię.
Po tych słowach opuściła pokój. Wszyscy nic nie mówiliśmy przez jakieś 2 minuty, aż nagle ciszę przerwała Bella:
- Oj Fede, z kim ty się zadajesz...
- Nie miałem bladego pojęcia...
- No już nie ważne. Mogłabym zostać sam na sam z panem " mam nową dziewczynę"?
Chwilę później zostałam sama z Rossem.
- No więc... jak dawno z nią jesteś? - spytałam chłopaka, wpatrując się w ścianę.
- Z jakiś miesiąc, i ja z nią nie jestem. Tysiąc razy próbowałem z nią zerwać... ale zaraz to by się rozeszło, a moja kariera ...
- Rozumiem. Kariera ważniejsza ode mnie
- Candi, to wcale nie tak - chłopak usiadł obok mnie- umawiałem się z nią, do póki nie poznałem ciebie. No nadal niby z nią chodzę, ale kocham ciebie. Ty nie jesteś jakiś plastik, i to tylko na tobie mogę zawsze liczyć...
- Dziękuje.
- Za co?
- Za to, że przyszłeś na odwiedziny.
- Ale Candi...
- Nie Candi. Zastanowię się czy ci wybaczę...
- Nie dziwię się.
Po tych słowach chłopak wstał z łóżka i kierował się w stonę drzwi.
Gdy trzymał rękę na klamcę, odwrócił się w moją stronę i powiedział:
- Mimo wszystko, pamiętaj że cię kocham. Zależy mi na tobie.
Chwilę później już go nie było.
Do pokoju wróciła już tylko Bella. Neymar musiał jechać na trening, Fede wrócił do hotelu.
- To jak? - podeszła do mnie bliżej - lekarz powiedział, że możesz opuścić szpital.
- Dobrze wiedzieć.
- To idziemy na zakupy, czy wolisz odpocząć? - spytała z wielkim bananem na twarzy
- Bella!
- No co? Dawno nigdzie nie byłyśmy razem SAME.
- Zgodzę się ale na na wyjście coś zjeść. Jestem głodna jak wilk.
- To może do restauracji? Za rogiem podobno jest jakaś fajna knajpa.
- No okey.
- Ale tylko tam? - zapytała zawiedziona Bella
- Jak zjemy możemy już iść na te zakupy.
Godzinę później byłyśmy już w restauracji, a potem poszłyśmy na zakupy. Bella kupiła to:
A ja to:
Cały wieczór przegadałyśmy w moim pokoju. Aż trudno było się rozstać...
Cieszę się, że się pogodziłyśmy. Dłużej bez niej już bym nie wytrzymała. Najgorsze było tylko to, żę przez cały czas, co 10 min dostawałam sms-a od Rossa....
______________________________________
I jest kolejny rozdział ;3 Trochę długi, ale mam nadzieję, że ciekawy xd
~~~TiNAma~~
czwartek, 16 kwietnia 2015
Rozdział 18 - mecz
* Bella*
Następnego dnia wstaliśmy o 10. To właśnie dzisiaj jedziemy na mecz. Poszliśmy na śniadanie, ale nigdzie nie widziałam Candi ani Rossa. Może zjedli wcześniej śniadanie.
- Pamiętasz, że dzisiaj jest mecz?- zapytał.
- Jakbym mogła zapomnieć.
Wróciliśmy do pokoju i zaczęliśmy się przygotowywać. Ubrałam krótkie spodenki i koszulkę reprezentacji Brazylii oczywiście z numerem 10. Musieliśmy jechać wcześniej bo Neymar miał jeszcze trening.
Wyszliśmy z hotelu i pojechaliśmy. Na miejscu czekała na nas siostra piłkarza.
Widziałam ją pierwszy raz, wcześniej tylko przez okno. Miała ciemne włosy, była bardzo podobna do Neymara.
Wyszliśmy z auta.
- Cześć braciszku! - zawołała.
- Cześć Rafa! - odpowiedział brazylijczyk.
Kiedy skończyli się przytulać podeszła do mnie.
- Cześć Rafaella jestem.
- Cześć, Bella.
- Aaaa to ty jesteś ta Bella o której mi tyle opowiadano.
- Ja o tobie też dużo słyszałam.
- To wy idzcie usiąść a ja idę do chłopaków. - powiedział piłkarz.
Siedziałyśmy zaraz przy boisku. Kiedy oni się rozgrzewali my gadałyśmy. W końcu zaczął się mecz.
26 minuta Neymar goll!
75 minuta Oscar!
86 minuta Neymar!
Wszyscy skakali i krzyczeli z radości tak jak ja i Rafa. Nagle poczułam jak robi mi się słabo i lekko niedobrze.
- Bella wszystko dobrze? - zapytała.
- Trochę źle się poczułam. - odpowiedziałam.
- Proszę, napij się wody. - powiedziała i podała mi butelkę z wodą.
Może to od tych emocji. Nigdy nie miałam takiego czegoś.
Po kilku minutach od ostatniego gola mecz się skończył. Wyszłyśmy i czekałyśmy na Neymara. Wreszcie wyszedł.
- Gratuluje kochanie. - powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.
Rafaella zrobiła to samo. Wszyscy pojechaliśmy do restauracji żeby uczcić zwycięstwo kolacją. Siedzieliśmy i gadaliśmy. Później odwieźliśmy Rafaellę i wróciliśmy do hotelu. Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.
---------
Oto kolejny rozdział. Trochę krótki ale nie miałam weny żeby się rozpisywać.
Bella
sobota, 11 kwietnia 2015
rozdział 17 - niespodziewana wiadomość
Następnego dnia z Rossem widziałam się tylko rano. Po południu miał koncert, a zaraz potem wywiad do gazety. Postanowiła spędzić dzień na świeżym powietrzu, z Filipem. Zaczęłam się po mału szykować.
Po śniadaniu wzięłam prysznic, nałożyłam makijaż i ubrałam ten zestaw:
I wyszłam z domu. Idąc ulicą spostrzegłam kiosk, a w nim gazetę do której Ross miał wywiad.
Na moje szczęście gazeta była po angielsku, więc nie miałam większego problemu. Czytając doznałam szoku. Artykuł był o Rossie I JEGO DZIEWCZYNIE. Odziwo, nie było niczego o mnie.
Pisało tam, że on i jego dziewczyna są szczęśliwą parą, chcą mieć dzieci itp.
Nie wiedziałam co myśleć. Po prostu szłam dalej, rozmyślając nad całą tą sprawą.
W końcu spotkałam Filipe.
- Cześć piękna - podszedł bliżej i pocałował mnie w policzek.
- Hej - odpowiedziałam spuszczając głowę
- Co się stało?
- Czytałam pewien interesujący artykuł...
- Czyli jednak go widziałaś?
- Dlaczego to tak boli? - po moich słowach przytuliłam się do chłopaka.
Nagle zorientowałam się, że z daleka przyglądają nam się Neymar i Bella.
Usiadłam na ławce zakrywając się rękoma.
Dziewczyna tylko szybko do mnie podbiegła i chwyciła za kolana.
- Candi, co się stało? - spytała, jakbyśmy nie były pokłócone.
- Co się dzieję? To że jak zwykle się mylę ! Nie umiem nie cierpieć, zawsze zakochuje się w kimś niewłaściwym! - wydarłam się na nią.
W końcu podszedł do nas ten Brazylijczyk i opowiedziałam im całą historię o artykule.
- Świnia z niego - odezwała się Bella
- Wielka świnia. Ale moja świnia... - odpowiedziałam
- Wiesz co Candi, to było oczywiste, że wszystko tak się potoczy
- Znowu zaczynasz?
- Nie zaczynam, ale ty powinnaś to skończyć.
- Przymknij się Bella...
- What? W takim razie co zamierzasz teraz zrobić.
- Kochasz go wogóle jeszcze? - wtrącił się Felipe
- Kocham ale i nienawidze - odpowiedziałam
- No ale wiesz, są jeszcze inni chłopcy, którym na pewno się jeszcze podobasz - dodał Neymar, wskazując wzrokiem na Felipe. Ja tylko spojrzałam na niego groźnie i zrobiłam kwaśną minę.
- Candi wiesz dobrze, że jest sławną osobą. Nie koniecznie zawsze będzie lojalny wobec jednej... - przerwała Bella
- Co sugerujesz? -zapytaliśmy wszyscy jednym chórem
- No to, że Ross pewno zdradzał cię za plecami, a ty sama nawet o tym nie wiedziałaś. Powinnaś o nim zapomnieć...
- Bella, rozumiem że nie przepadacie za sobą, ale najpierw wolę to z nim wyjaśnić...
- Żartujesz sobie? Co niby chcesz wyjaśniać? Zdradza cię, byłaś jego kolejną zabawką...
- Skąd ty to niby możesz wiedzieć?
- Widać że cię wcale nie kocha. Gdyby cię naprawdę kochał, byłby tu teraz z tobą...
- Jest na koncercie debilko.
- Doprawdy? Gdzie niby?
- No w spodku, tam gdzie są koncerty za rogiem...
- W spodku? Dzisiaj jest tam impreza przecież - przerwał Brazylijczyk
- Skąd to wiesz kochanie? - zapytała go Bella
- Moi koledzy się tam dzisiaj wybierają, chcieli iść ze mną
- Jesteś pewien? Może grają na imprezie...
- Przecież wziąłby cię ze sobą.
Przytaknęłam lekko, udawając, że mnie to nie rusza...
- Może kupić ci czekoladę na pocieszenie? - dodał z bananem na twarzy
- Ona nie je czekolady - wyszeptała mu Bella
-uuu...
- W każdym razie możecie już wracać. I tak dość się nacierpiałam... - przerwałam buczenie chłopaka
-Znowu? Candi serio? - wtrąciła się Bella
- Co znowu masz na myśli?
- Co? Cały czas płaczesz, zamykasz się... co jeszcze?
- Jak zwykle masz jakieś uwago dziewczyno
- JA mam? Ja uganiam się za chłopakami, którzy nigdy nie zwrócą na mnie uwagi??- ZAMILKŁAM.- Candi, nie to miałam na myśli...
- Nie to? To niby co? Że nie mogę być szczęśliwa, bo musisz być lepsza? Myślałam, że znowu się dogadujemy...
- Znowu robisz z byle czego aferę!!!
- Nie Bella. Do niedawna myślałam, że nasza przyjaźń jest wieczna, nigdy się nie rozłączy... A tutaj nie chcesz bym była szczęśliwa. Nie chce cię znać.
Szybko pobiegłam przed siebie, uciekając jak najdalej się da.
Wchodząc do hotelu zobaczyłam jakąś dziewczynę rozmawiającą z Federico. Dziwne było dla mnie to, że już gdzieś widziałam tą dziewczynę...
- Hej - przywitałam się z nimi
- Cześć sister - przytulił mnie mocno Fede - to jest moja dziewczyna, Linda.
- Linda? Śliczne imię. Nie znamy się przypadkiem skądś...
- Nie. Nigdy cię na oczy nie widziałam - odpowiedziała lekko podenerwowana.
- No nie ważne. Candi, gdzie byłaś? Martwiłem się... - zaczął Federico
- Zerwałam z Rossem - odpowiedziałam szybko
- Co? - Braciszkowi oczy miały wyjść z orbit, a na twarzy Lindy pojawił się mały uśmieszek...
- Znaczy ja z nim zerwałam, ale on jeszcze oo tym nie wie... - dokończyłam
- Opowiesz nam wszystko na lodach. Co ty na to?
Oczywiście się zgodziłam. Po drodze opowiedziałam im całą historię. Federico nie dowierzał, a Linda się tym nie przejmowała...
Gdy zjedliśmy lody Fede poszedł z Lindą do sklepu kupić wode.Ja czekałam na zewnątrz.
Nagle zobaczyłam Rossa we własnej osobie. Pozował do zdjęcia z jakąś dziewczyną... tą z czasopisma. Dziwne było to, że dziewczyna cały czas się do niego tuliła, całowała i trzymała za koszulkę, a Ross stał nieruchomo, tak jakby był do tego zmuszany...
W końcu chłopak mnie zauważył. Próbował do mnie podejść, ale przeszkodziła mu ta dziewczyna namiętnym pocałunkiem. On tylko wyciągnął telefon, i wysłał mi sms-a że wszystko mi wyjaśni.
Ja tylko dałam mu odpowiedź, że już o wszystkim wiem, że z nim zrywam i nie chce go więcej widzieć na oczy. Wiem, że trochę hamsko zrywać przez telefon... ale należało mu się.
W końcu wrócił Fede z Lindą, i zabrał mnie do hotelu. Przebywaliśmy w moim pokoju, gdy nagle zrobiło mi się słabo. Napiłam się wody od Lindy, po czym ujrzałam już tylko ciemność...
_____________________________________________
I kolejny rozdział :p Następny pisze Bella :3
~~TiNAma~~
Rozdział 16 - pocałunek
* Bella *
Obudziłam się obok Neymara. Bardzo źle się czułam. Cały czas myślałam o wczorajszym pocałunku. Miałam strasze wyrzuty sumienia. Nie zrobiłabym tego na trzeźwo, byłam pijana i nie wiedziałam co robię. Po chwili obudził się piłkarz.
- Nie śpisz? - zapytał.
- Nie mogę.
Leżeliśmy w łóżku jeszcze godzinę. Bez słowa. Widziałam, że Neymar też ma coś na sumieniu.
- Muszę ci coś powiedzieć. - powiedzieliśmy niemal chórem.
- Mów pierwsza.
- Bo wiesz mam straszne wyrzuty sumienia, bo wczoraj byłam tak pijana, że pocałowałam Fede.
- A ja spotkałem moją byłą dziewczynę i tak samo jak ty, byłem tak pijany, że ją pocałowałem.
- No to jesteśmy kwita. Dobrze, że przyznaliśmy się.
- Przecież nie zrobiliśmy tego specjalnie tylko pod wpływem alkoholu. - dodał.
- To co zgoda? - zapytałam.
- Oczywiście. - odpowiedział i przytulił mnie.
Dzisiaj nie miałam tak strasznego kaca jak wtedy, chyba moja głowa otporniła się na alkohol chociaż dalej było mi niedobrze.
Zeszliśmy na śniadanie. Po drodzie spodkałam Fede.
- Fede słuchaj, to wczoraj, wiesz wszyscy byliśmy pijani. Przepraszam.
- Nie Bella to ja przepraszam.
Poszliśmy na śniadanie. Candi z Rossem już tam byli. Nagle Candi podeszła do Neymara.
- Wiesz, że twoja kochana dziewczyna całowała się wczoraj z moim bratem ?
- Tak wiem. - odpowiedział, a Candi widocznie spodziewała się innej odpowiedzi.
- A ty wiesz, że to niegrzecznie wtrącać się w czyjś związek? - zgasił Candi jednym zdaniem.
Candi odwróciła się i poszła.
Kiedy wróciliśmy do pokoju położyłam się na łóżku, a piłkarz obok mnie. Zaczął powoli mnie rozbierać. Paczył mi prosto w oczy poczym zaczęliśmy się całować. Wszystko skończyło się podobnie jak za pierwszym razem, tylko teraz nie wchodziła Candi.
- Za parę dni gramy mecz tutaj niedaleko, pojechałabyś ze mną i moją siostrą?
- Tak, chętnie. Kto gra?
- Brazylia - Columbia. - odpowiedział.
Ubrałam to...
I wyszliśmy na spacer. Długo chodziliśmy aż wkońcu zobaczyłam w pewnym skepie dużą czekoladę.
Kupisz mi czekoladę? - zapytałam super słodkim głosem.
- Sama zjesz taką dużą czekoladę? - zapytał.
- Nie, z twoją pomocą.
Kupiliśmy ją i po 15 minutach już jej nie było. Ale trzeba przyznać, że była pyszna. Później wróciliśmy do hotelu.
--------------
Tutaj kolejny rozdział ;)
Bella
piątek, 10 kwietnia 2015
Rozdział 15 - przeprosiny
Rano byłam tak wściekła, że nawet nie zjadłam śniadania. Nagle, po 12 latach pojawia się mój braciszek i ma do mnie pretensje że go odrzucam. Mógł zostać przy mnie, ale królewicz woli być we Włoszech.
Nagle do pokoju wbił mój ukochany braciszek.
- Ciao Candi. Mi ami, anche se letteralmente odio? - spytał po Włosku. Znaczy to:Kochasz mnie jeszcze czy dosłownie nienawidzisz ?
- Daruj sobie ten włoski. - odpowiedziałam wrednie
- Tęskniłaś chociaż trochę?
- Wcale. Przecież codziennie utrzymywaliśmy kontakt... Federico nie wysłałeś ani jednego emaila!!!
- Tak wiem. Ale nie mogłem.
- Dlaczego niby?
- Bo wiedziałem że mnie znienawidzisz
- Dlaczego więc tutaj przyjechałeś?
- Przeprosić cię. Długo mnie nie było, a gdy mnie potrzebowałaś... che to wszystko naprawić. Dasz mi jeszcze jedną szansę?
Nie wiedziałam, co mam powiedzieć.
- A mam wybór? - po moich słowach chłopak mocno mnie przytulił.
Nagle do naszego pokoju wbiła Bella.
- Fede, dzisiaj jest impreza w klubie nocnym obok. Chciałbyś może z nami iść? - zapytała całkowicie mnie ignorując
- Nie dzięki - chłopak odmówił, po czym spojrzał się na mnie
- Czemu nie? - zapytałam go - Wiem dobrze, że lubisz się zabawiać, o imprezie już nie mówiąc.
- Ale nie mogę iść.
- Masz już plany? - zapytała Bella
- Nie mam. Ale chciałbym spędzić ten dzień z siostrzyczką - znowu mocno mnie objął, a Bella wybiegła z pokoju.
Z bratem umówiliśmy się na godzinę 16. Miał jeszcze coś do załatwienia. Ja w tym czasie wyszłam do sklepu po przekąski na wieczór. Nagle zadzwonił Federico odmawiając nasze spotkanie.
Wyszłam więc ze sklepu i zmierzałam w stronę parku, by zobaczyć się z Filipe.
Odziwo siedział tylko na ławce.
- Felipe? Co się stało? - spytałam i usiadłam obok chłopaka.
- O, to ty Candi.
- Tak to ja. Powiesz co się stało?
- Nic takiego. Po prostu chciałem dziś odpocząć i się urwać z przyjaciółmi, ale okazuje się że już nie mam nikogo...
- Żartujesz? Gdzie chciałeś iść?
- Na imprezę do klubu.
- Mogę iść z tobą jak chcesz.
- A co z Rossem?
- A co ma być?
- Niech lepiej pójdzie z nami. Nie chce byś miała prze ze mnie kłopoty...
Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Zadzwoniłam do Rossa, a on natychmiastowo się zgodził.
Zaczęłam się szykować. Ubrałam ten zestaw:
Gdy zeszłam na dół, czekali już na mnie Ross i Felipe.
Od razu wybraliśmy się do klubu.
Gdy weszłam do środka, doznałam szoku. Zobaczyłam tam Belle z Neymarem, obciskującą się na środku parkietu. To nie było najgorsze; zaraz obok stał Federico, popijający drinka...
- Candi, jak chcesz to możemy ztąd iść - powiedział nagle Ross.
- Nie. Zostajemy tu.
- Ale Candi - przerwał Felipe
- Chłopcy stop. Może i jestem nie pełnoletnia, ale umiem o siebie zadbać.
Oni tylko kiwnęli głową i weszli ze mną zając miejsce:
Nagle, niespodziewanie podeszła do nas Bella.
- Co ty tutaj robisz Candi? To nie miejsce dla ciebie...
- Nie martw się Bella. Ja nie pije tak jak ty
- Bynajmniej mogę tu przebywać w porównaniu do ciebie
- Oj chyba się mylisz - przerwał jej Ross - osoby w wieku od 15 do 17 lat mają prawą tutaj przebywać, pod nadzorem osoby pełnoletniej, czyli mnie - Ross dosłownie zgasił Belle, a ona tylko poszła w kierunku swojego chłopaka i Federico....
- Dobrze się czujesz? - zapytał nagle Ross
- Może być. Gdzie jest Felipe?
- Powiedział, że idzie do kolegów ze szkoły.
- No to okey.
- Zatańczymy?
Po jego słowach to my przejeliśmy parkiet.
Wszyscy się na nas gapili, w tym Federico i Bella.
Po jakiś 3 godzinach Ross musiał iść do domu. Pocałował mnie namiętnie i poszedł.
Zostałam sama z Felipe. Spędziłam z nim cały wieczór.
Nagle zobaczyłam ... jak Fede całuje się Z Bellą???
_____________________________________________
I kolejny rozdział :3
~~TiNAma~~
Rozdział 14 - Rodzeństwo
* Bella *
Po trzech dniach siostra Neymara przyjechała po Daviego. I tak znowu zostaliśmy sami.
- No i jesteśmy sami. To co robimy? - zapytałam.
- Idziemy narazie do pokoju, może tam coś wymyślimy. - odpowiedział z uśmiechem.
Kiedy już mieliśmy wchodzić do pokoju zobaczyłam brata Candi, który siedział na ziemi przed jej pokojem. Podeszłam do niego.
- Federico? - zapytałam.
- Ooo Bella, cześć. Tak dawno cię nie widziałem.
Przytulił mnie na przywidanie. Ney tylko kichnął, chyba specjalnie.
- apsik...
- A to mój chłopak.
- Cześć, Federico jestem.
- Hej, Neymar. - przedstawili się sobie nawzajem.
- Co się stało Fede, że tak siedzisz? - zapytałam.
- Candi mnie wystawiła, poszła gdzieś z tym swoim Rossem a mnie zostawiła bez kluczy.
- Myślałam, że chociaż przy tobie będzie inna, bo wiesz my jesteśmy tak jakby pokłócone. Ale nie spodziewałam się po niej tego, że zostawi swojego brata z którym się tak dawno nie widziała. - powiedziałam.
- A co się stało, że ze sobą nie gadacie?
- Dużo trzeba byłoby opowiadać. To może wejdź narazie do naszego pokoju.
- Nie chce wam przeszkadzać.
- Nie będziesz przeszkadzać. Wchodź.
Siedzieliśmy w naszym pokoju przez jakieś 2 godziny. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się do czasu aż przyszła Candi.
- Fede co ty tutaj robisz? - zapytała Candi.
- Wiesz, rozmawiamy sobie. Bella i Neymar zaprosili mnie do siebie.
- No super, jeszcze brata mi kradniesz!?
- Ja ci kradnę barata!? To ja zostawiłam go bez kluczy, bo jestem zbyt zajęta swoim chłopakiem ?!
- Bella ma rację. - dodał Fede.
Cendi wyszła z pokoju. Fede też poszedł żeby wziąć klucze do swojego pokoju.
Po chwili zadzwoniła do mnie Moja siostra - Avril. Co się nagle stało z tym naszym rodzeństwem.
- Cześć siostrzczyczko. - poowiedziała.
- Hej.
- Co tam u ciebie słychać? Jesteś sama?
- Nie, wiesz ja mam chłopaka.
- Żartujesz? Raz pojechałaś gdzieś beze mnie i chłopaka masz. A jak się nazywa?
- Neymar Jr.
- To kolejny żart? Jak powiesz mi, że to ten co wisi na drzwiach na tym plakacie to zaczne płakać.
- No to możesz już zacząć płakać.
- Ty to zawsze masz szczęście. Ale jak on się znalazł w tym samym pokoju?
- Na początku był w pokoju obok ale go wyrzucili i teraz mieszka razem ze mną.
- To ile wy macie tam łóżek ?
- Tylko jedno.
- Aaaaa no to siostra zazdroszcze ci. Ale dzwonie do ciebie w innej sprawie. Za parę dni przyjeżdżam do ciebie.
- Co ?!
- Jadę na wakacje i będę w tym samym hotelu.
Na samą myśl, że będzie tutaj moja siostra robiło mi się słabo ale to nie był jedyny problem. Avril była kiedyś z Federico no ale zerwali i ze sobą nie rozmawiają. Więc znowu będą się kłócić albo udawać obrażonych.
- Potem zadzwonie bo muszę już kończyć. - powiedziałam i rozłączyłam się.
Brazylijczyk chyba zrozumiał, że się coś stało.
- Co jest?
- Moja siostra za kilka dni przyjeżdża. Jeszcze tego brakowało.
- Uuuuu... No to pięknie.
Jeszcze chwilę siedzieliśmy w pokoju ale potem zdecydowaliśmy, że pójdziemy na plażę. Chodziliśmy po brzegu podobnie jak ma pierwszej randce. Był piękny zachód słońca. Potem wróciliśmy do hotelu. Ney wziął mnie na ręce.
- Dzisiaj mamy łóżko dla siebie. - powiedział i zaniósł mnie do pokoju, położył na łóżku i zaczął mnie całować.
Kiedy się obudziłam leżałam przytulona do Neymara. Ubrania były porozrzucane wszędzie. Nagle do pokoju weszła Candi.
- I co, może teraz też będziesz mi wmawiać, że do niczego nie doszło?
- Tego nie powiem bo nie lubię kłamać.
Piłkarz tylko trochę się podniósł i znowu padł.
- I to ja jestem ta nie odpowiedzialna ?!
Po chwili wszedł jeszcze Ross.
- Usłyszałem krzyki. No Bella poszłaś na całość. - powiedział kiedy zobaczył mnie i Neymara.
- Zamknij się. Tu jakieś zebranie robicie czy co? Może dacie nam się ubrać! - odpowiedziałam.
W końcu wyszli. A my zaczeliśmy się ubierać. Oparłam się o ścianę, piłkarz bez koszulki oparł się jedną ręką o ścianę a drugą dotknął mój policzek i pocałował.
- Kocham cię. - powiedział.
- Ja ciebie też.
Poczułam motyle w brzuchu.
Kiedy byliśmy już ubrani zeszliśmy na śniadanie.
----------------------
Oto kolejny rozdział ;)
Bella
wtorek, 7 kwietnia 2015
Rozdział 13 - niespodziewany przyjazd zza granicy...
Następnego dnia znowu byłam umówiona z Rossem. Przyszedł po mnie rano i wybraliśmy się na długi spacer. Nagle chłopak zauważył, że trochę dalej od nas jest jego rodzeństwo.
- Candi, tylko spokojnie. Teraz się odwracamy tak, by nas nie zauważyli. - dodał po chwili i pociągnął mnie za rękę.
- Czemu? Nie chcesz bym zrobiła ci siary? - spytałam
- Wręcz przeciwnie. Nie chce by oni robili mi siarę.
- Przesadzasz kochanie.
- Teraz kochanie? Wczoraj jeszcze mnie nienawidziłaś.
-Po co żyć przeszłością...
- A no właśnie. Kiedy masz zamiar pogodzić się z Bellą?
- Nie odwracaj kota ogonem Rossy. Bardzo cię proszę.
- Nie odwracam. Ale musicie się pogodzić.
Nagle dostrzegłam Filipe grającego znowu w parku, na tej samej ławce.
- Rossy, chodźmy na kompromizm ; ty nie będziesz mówił o tej zołzie, a ja nie polecę do twojej rodzinki - zwróciłam się do chłopaka.
- Mi pasuje. Więc gdzie idziemy?
- Zobaczysz.
Zaraz wzięłam chłopaka za rękę i zaprowadziłam do Filipe.
- Candi jesteś - przywitał mnie chłopak mocno tuląc - myślałem, że już zapomniałaś o mnie.
- Przepraszam bardzo, ale chyba nie jestem w temacie - przerwał nam Ross - Ross Lynch, najszczęśliwszy facet na świecie będący z Candi. Miło mi poznać.
Podali sobie nawzajem ręce.
- Nie dziwie się. Candi mi o tobie opowiadała. - dodał po chwili
- Serio? A co dokładnie?
- No to, że ma chłopaka...
Ross spojrzał groźnie na Filipe, a ja próbowałam powstrzymać się od śmiechu.
Nagle zadzwonił do mnie telefon. Była to Bella. Nie chciałam odebrać, ale Ross mnie do tego zmusił.
(Rozmowa telefoniczna)
C: Czego?
B: Wstała lewą nogą?
C: Po co dzwonisz?
B: Powiedzieć że twój brat dzwonił. Bardzo się martwi.
C:Federico? Przypomniało mu się że istnieje? Żartujesz sobie ze mnie?
B: Tak żartuje. Kiedy będziesz?
C: A co cię to tak obchodzi?
B: Masz gościa. Czeka w recepcji.
C: Nie przyjdę.
B: Candi wpieniasz mnie.
C: Przymknij się Bella.
I się rozłączyłam.
- Co chciała? - spytali jednym chórem
- Nie ważne muszę już iść.
- Ale widzimy się potem? spytał nagle Filipe
- Raczej że tak.
- A ja? Co za mną? - powiedział Ross.
- Ty wracasz ze mną. Obawiam się, że nieprzyjaciel na nas czeka...
Pożegnaliśmy się z Filipe i poszliśmy w stronę hotelu.
Przed wejściem zobaczyliśmy Belle z Neymarem, a na jej kolanach siedziało to dziecko. Musze przyznać, że wyszło im te dziecko... ale urodę pewnie odziedziczył po ojcu.
- No i jest nasza zguba - przywitała nas Bella.
- Daruj sobie kobieto - usiłowałam wejść do budynku, ale zatrzymał mnie Ross.
- Hola, hola ola Bella. Czego ty od niej niby chcesz? - chłopak zaczął delikatnie...
- Czego? By nie wtrącała się w moje życie.
- Wcale się nie wtrąca.
- Nie wcale. Mimo to jest niepełnoletnia, a ja jestem tak jakby za nią odpowiedzialna. Jak znowu się zgubi nie wiem co zrobię...
- Zapominasz, że gdyby się wtedy nie zgubiła nie spotkała by mnie.
- Dla wszystkich było by lepiej.
Po słowach dziewczyny podszedł do niej Brazylijczyk.
- Spokojnie mała. Nie ma co się tak unosić.
- Jak nie jak tak? Jestem za nią odpowiedzialna a ona robi co jej się podoba.
Czekałam tylko jeszcze tak z 2 minuty. I pewnie stałabym dalej, gdyby Bella nie powiedziała, że mogła jechać z kimś innym...
- Co proszę bardzo? Mogłaś sobie jechać z koleżankami z treningu byłoby najlepiej! - wtrąciłam się do rozmowy.
- A wiesz że mogłam. Może nie byłoby tyle problemów.
Zamilkłam.
Odwróciłam się w stronę wejścia i wbiegłam nie zwracając na nikogo uwagi. Nagle wpadłam na kogoś i straciłam równowagę.
- Przepraszam najmocniej. To moja wina... - przeprosiłam chłopaka wstając z podłogi.
- Nic się nie stało... Candi? - odparł chłopak.
- Skąd znasz moje imię?
- Nie poznajesz mnie?
- No nie za bardzo...
- To ja twój brat Federico.
- Fede?
Zaraz jak najmocniej przytuliłam swojego brata i pocałowałam go w policzek. Niestety widział to Ross, po czym wybiegł z pomieszczenia. Przeprosiłam brata i szybko pobiegłam za Rossem. Nagle zobaczyłam, jak podchodzi do niego jakaś blondynka. On ją tylko zignorował i szedł dalej.
Nagle ta dziewczyna podeszła do mnie.
- I co zadowolona z siebie? Kolejna leci na kasę i ciało? - zaczepiła mnie
- Nie wiem o co ci chodzi kobieto. Nie wtrącaj się lepiej. Kim ty wogóle jesteś że możesz się tak na mnie wydzierać co?
- Jestem Rydel siostra Rossa.
- O kurde...
- Masz się czego bać dziewczyno. A teraz szybko mi wyjaśniaj o co poszło.
- O co? Przyjechał odwiedzić mnie brat którego nie widziałam przez 12 lat, więc go mocno przytuliłam. Ross to wszystko widział i pochodnie zareagował.
Nagle podszedł do nas Federico i usłyszawszy całą historię wtrącił się do rozmowy:
- To 100% prawdy - potwierdził moje zeznania.
- Macie szczęście oboje. Posłuchaj mnie kochana, wyjaśnię wszystko z Rossem, jutro do siebie wrócicie.
Dziwne jest to, że nawet nie wiedziałam że ze mną zerwał...
~~TiNAma~~
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Rozdział 12 - Niespodziewany gość
* Bella *
Po całym tym teatrzyku z Candi i Rossem wróciłam do pokoju. Neymar gdzieś wyszedł, powiedział, że musi coś załatwić. Otrzywiście jak to ja, ciekawska podeszłam do okna żeby zobaczyć gdzie idzie. Zobaczyłam, że jest z jakąś dziewczyną a pomiędzy nimi dziecko!? Poszłam do pokoju skrzyżowałam ręce na piersi,nogę na nogę i postanowiłam czekać. Jak on tak mógł dopiero 2 dzień jesteśmy razem a on mnie już zdradza. W głębi miałam dużo słów na jego temat ale postanowiłam, że najpierw chcę usłyszeć jego wytłumaczenie. Po godzinie przyszedł.
- Kochanie, już jestem. - powiedział.
- Gdzie byłeś?
- Musiałem coś załatwić.
- Z tą dziewczyną? Kto to?
- Wiesz, to moja siostra.
Mogłam się domyślić.
- A ten chłopczyk? Jej dziecko?
- No właśnie nie, bo wiesz miałem ci to powiedzieć ale nie wiedziałem jak. Bałem się, że mnie zostawisz. Bo to był mój syn.
Kiedy on to powiedział mnie zatkało.
Ale nagle ktoś wyszedł z za neya.
- Bella to mój syn Davi. Davi to moja dziewczyna Bella.
Poczułam coś jakbym się w środku topiła, mały był taki słodki napewno po tatusiu.
- Moja siostra przywiozła go na 3 dni bo obiecałem jej, że go wezmę tylko wiesz nie wiedziałem, że mnie z pokoju wyrzucą, więc może zostać?
- no przecież nie wyrzucę tak słodkiego chłopca.
I w taki sposób na początku było to moje łóżko, potem nasze, a później naszej trójki. Rozpakowaliśmy jego walizeczkę. Mieliśmy kolejny problem, bo Ney musiał na kilka godzin wyjechać więc popołudnie spędziłam z Davim. Kochałam go bardziej niż piłkarza. Był taki słodki, mały aniołek. Poszliśmy na dół na obiad. Kilka razy obok nas przechodziła Candi i Ross. Nie wiedzieli skąd on się wziął. A ja za każdym razem przyrulałam małego albo całowałam go w policzek. Za którymś razem Ross się odezwał.
- Co Bella, już macie dziecko, tak po pierwszej nocy? - zapytał ze śmiechem.
- no tak jakby. - odpowiedziałam, a Ross i Candi zamurowało.
- Chodź Davi pójdziemy na spacer, zrobimy małe zakupy.
Przeszłam obok nich z małym na rękach a oni dalej byli zaskoczeni.
Najpierw poszliśmy na plac zabaw gdzie mały się pobawił a później poszliśmy kupić coś słodkiego. Kupiliśmy całą siatkę słodyczy - lizaki, czekolady. Wróciliśmy do hotelu, otrzywiście przeszliśmy obok gołąbeczków. Cały wieczór bawiliśmy się, jedliśmy słodycze od których byłam bardzo uzależniona, i bawiliśmy się jego zabawkami. Później wrócił Neymar.
- Cześć! I jak się bawiliście?
- Dobrze - odpowiedziałam, a mały zaczął mu wszystko opowiadać.
Neymar kupił mu kilka zabawek i książeczek.
Wieczorem położyliśmy się wszyscy w "naszym" łóżku. Pomiędzy nami leżał Davi. Ney przecztał mu jakąś bajkę na dobranoc, przy okazji ja sobie też posłuchałam. W końcu mały zasnął. Czułam się jakby był moim synem, jeszcze kiedy leżeliśmy tam w 3 poczułam się jakbyśmy byli rodziną. Trzeba przyznać, że bylibyśmy dobrymi rodzicami. Kiedy mały zasnął Ney tłumaczył mi, że nic go nie łączy z mamą Daviego no oprócz otrzywiście Daviego. Nie byłam zła na Neya, kiedy zobaczyłam tego aniołka byłam tak szczęśliwa z małym, że nie umiem tego opisać. Kiedy skończył powiedział:
- Już nie mogę się doczekać kiedy łóżko będzie tylko dla nas - poczym pocałował mnie.
- Ja też.
Potem zasnęliśmy.
-----------
A oto kolejny rozdział, mam nadzieję, że chociaż trochę ciekawy.
Bella
Rozdział 11 - To ja jestem nieodpowiedzialna?
Jestem bardzo wściekła na Belle. Jak ona tak może? Mówi mi, że to ja jestem nieodpowiedzialna, a sama zabawia się z nieznajomymi. Mam tego dość. Nie zniosę tego dłużej.
Zaraz jak wyszłam z jej pokoju postanowiłam wyjść na spacer i się trochę odprężyć. Ubrałam ten oto zestaw:
Grał piosenkę. Od razu wpadła mi w ucho. Szła jakoś tak:
Gdy już skończył wszyscy zaczęli mu bić brawa, w tym i ja. Nagle, niespodziewanie podszedł do mnie.
- Cześć. Jestem Felipe.
- Cześć. Nazywam się Candi. Ślicznie śpiewasz. Masz wielki talent.
- Serio? Cieszę się, że komuś się podoba.
- Zagrałbyś coś jeszcze?
- Dla moich fanek wszystko.
Po chwili usiedliśmy na ławce. Wziął do ręki gitarę i zaczął śpiewać:
So long I've been waiting for you
But you were not here
Your eyes blond hair
Give me a potency of life
That girl told me to wait so long?
Honey I can not stand
I need to be happy just you,
- I jak? Podobało się? - zapytał nagle i odłożył gitarę.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Ale masz taki jakiś dziwny akcent, jesteś może Włochem?
- Tak. Masz podejście do ludzi. Skąd wiedziałaś?
- Sama jestem Włoszką.
- Nie żartuj sobie. Śliczna, utalentowana i do tego Włoszka. Czego chcieć więcej?
- Skąd ty niby wiesz, że mam talent?
- A nie? Zaśpiewasz ze mną pierwszą piosenkę?
Podał mi do dłoni tekst i w końcu razem zaczeliśmy śpiewać.
Nawet dobrze nam poszło.
- A nie mówiłem że masz talent? - dodał po chwili
- Może i miałeś rację. Ale nie wyobrażaj sobie, mam już chłopaka.
- Nie dziwię się. Wiesz muszę już iść, jutro spotkamy się znowu tutaj o tej porze?
- Jasne.
- To widzimy się jutro.
W końcu wróciłam do hotelu.
Weszłam na jadalnię, gdzie zobaczyłam Belle siedzącą na tym całym piłkarzu. Postanowiłam im nie przeszkadzać, więc od razu szłam przed siebie. Niestety zauważył mnie ten Brazylijczyk:
- Przyjaciółko Belli! Chodź tu do nas! - zawołał mnie wymachując ręką. Ja tylko stanęłam w miejscu, wzięłam oddech i podeszłam do kochaneczków.
- Candi jesteś - dziewczyna wstała z chłopaka - gdzie ty tak długo byłaś? Martwiliśmy się o ciebie...
- Wy? O co niby? Że sobie nie poradzę i się zgubię w tak wielkim mieście?
- Raz ci się zdarzyło...
Myślałam że zaraz wyjdę z siebie i stanę obok. Na szczęście w ostatniej chwili pojawił się Ross.
Podbiegł do mnie chwycił w tali i spytał:
- Kochanie gdzie byłaś? Martwiliśmy się o ciebie.
- Kochanie? Ledwo się znamy i już od razu kochanie? - warknęłam na chłopaka.
- No proszę taka niedostępna. Walcz Ross! Dalej kolego! - wtrącił się piłkarz. My wszyscy tylko spojrzeliśmy na niego niebezpiecznym wzrokiem. - Już się uciszam.
Podniósł ręce w geście obrony.
Ja próbowałam wyrwać się z uścisku chłopaka, ale bezskutecznie. Za mocno mnie trzymał.
- Więc jesteście już parą? - spytała Bella. W sumie sama nie znałam odpowiedzi...
- Tak. Jesteśmy razem.Tworzymy szczęśliwą parę. Prawda kochanie? - pocałował mnie w policzek i jeszcze mocniej przytulił, a ja miałam ochotę zedrzeć mu ten uśmieszek z jego twarzy.
- Dacie mi w końcu spokój? - spytałam, chwytając się rękami za głowę.
- Candi uspokój się. Nie wiem o co ci chodzi. - wtrąciła się ta najdojrzalsza
- Nie wiesz? To ja jestem przecież ta niedojrzała wiadomo że nie wiesz o co chodzi!
- Nadal jesteś o to wściekła ?
- Tak. Przecież nie jestem taka głupia, żeby iść do łóżka z pierwszym lepszym. Nie obraź się kochanie - zwróciłam się do Rossa, on tylko pomachał głową że wszystko jest w porządku - po za tym to ty sama pijesz jak nadęta.
- Ja pije? Och Candelario...
- Co? Jaka Candelario?
- Po pierwsze to było tylko jeden raz, a po drugie jestem już pełnoletnia więc mogę robić co chcę w porównaniu do ciebie!!!
Pobiegłam do swojego pokoju, a Ross za mną.
Usiadłam na łóżku, po czym zaczęłam płakać. Chłopak tylko zamknął drzwi i usiadł obok mnie.
Wziął mnie na ręce po czym siedzieliśmy w takiej pozycji:
- Nie płacz aniołku. Wszystko będzie dobrze - powiedział głaszcząc mnie po plecach.
- Właśnie że nie. Może i jestem niepełnoletnia, ale to nie znaczy że musi mi to wytykać!
Po dłuższej chwili przestałam płakać. Wstałam z chłopaka i kierowałam się w stronę drzwi.
- Gdzie idziesz? - zapytał wstając z łóżka.
- Nie mam pojęcia.
Po tych słowach podszedł do mnie bliżej. Podniósł mnie, pocałował i przyciągnął do ściany, po czym wyglądaliśmy jakoś tak:











