Łączna liczba wyświetleń

piątek, 15 maja 2015

Rozdział 26 - zebranie

*Bella*

Następnego dnia wstaliśmy o 12. Byliśmy bardzo zmęczeni po wczorajszym dniu. Nereszcie Candi pogodziła się z Rossem. Co prawda nie przepadam za nim ale skoro Candi go kocha, ja też muszę przynajmniej go znosić. Ubrałam to...

I zrobiłam makijaż. Poszliśmy na śniadanie gdzie byli już Candi, Ross, Fede i Avril.
Po śniadaniu Candi postanowiła, że pójdzie na spacer.
- Wiecie co, ja chyba pójdę na spacer.
- Pójdę z tobą kochanie. - powiedział Ross.
- Nie. Ty zostajesz. Za dziesięć minut w naszym pokoju. Przekaż Avril i Fede. - szepnęłam do Rossa.
- Albo wiesz kochanie, ja chyba pójdę odpocząć.
- No więc idę sama.
Po dziesięciu minutach wszyscy byli już w naszym pokoju.
- Słuchajcie, jesteśmy tutaj bo musimy coś zaplanować. Wiecie, że za miesiąc Candi ma osiemnaste urodziny. Chciałabym przeżyć z nią tą osiemnastkę.
- Ale jak to? Nie będzie cię?
- Myślałam dzisiaj całą noc i postanowiłam, że... Wyprowadzam się do Neya do Barcelony.
W tym momencie Neymar wstał podbiegł do mnie i pocałował.
- Tak bardzo się cieszę. - powiedział.
- A więc, kontynułując chciałabym spędzić osiemnastkę z Candi, postanowiłam, że może zrobimy jej imprezę urodzinową tutaj, w Brazylii. Co o tym sądzicie?
- Dobry pomysł ja też chciałbym być na urodzinach mojej siostry, bo potem wracam do Włoch. - powiedział Fede.
- Ale gdzie jej zrobimy imprezę? - zapytała Avril.
- Może na plaży? W tym barze. - powiedział Neymar.
- Dobry pomysł. Musimy się tam wybrać i uzgodnić wszystko. A co jej kupimy na prezent?
- Candi bardzo lubi śpiewać, może złożymy się na profesjonalny mikrofon?
- Chętnie się zrzucimy.
- Ja kupię coś sam, mam pewien pomysł. - powiedział Ross.
- Dobrze, a więc nasza czwórka. Uzgodnimy jeszcze po ile.
W tym momencie ktoś otworzył drzwi.
- Co wy tutaj robicie?! - zapytała Candi.
- My? Tak sobie rozmawiamy.
- Tak, tak. - wszyscy przytaknęli.
- To my już idziemy. Powiedziała cała trójka a Candi tylko dziwnie popatrzyła i poszła.
- Jakie plany masz na dzisiaj ? - zapytał Neymar.
- Hmmmm... Pomyślmy, umiesz jezdzić na desce? - zapytałam.
- Tak ale czemu pytasz?
- Może wybralibyśmy się pojeździć?
- Bella ty jesteś w ciąży! Co jak się przewrócisz? Nie darował bym sobie tego.
- Ale dlaczego! Przecież nie będę robić jakiś trików! A to, że jestem w ciąży nie wyklucza jazdy na deskorolce.
- Ooohh... Nie dasz mi spokoju, prawda?
- Jak ty mnie dobrze znasz.
- No więc chodźmy.
Wzieliśmy dwie deski i zaczeliśmy jeździć. Ja pierwsza Neymar za mną. Aż do momentu kiedy, deska wyjechała mi do przodu. Byłam pewna, że spadnę. W głowie słyszałam już ,,a nie mówiłem,, w wykonaniu Neymara ale nagle w ostatniej chwili złapał mnie. Popatrzył mi prosto w oczy i powiedział...
- A nie mówiłem.
Zaczęłam się śmiać. Staliśmy w swoich objęciach, patrzyłam mu prosto w te słodkie zielone oczka. On trzymał swoje ręce na moich biodrach. Nasze wargi były tak blisko siebie, czułam zapach miętowej gumy. Nasz pocałunek trwał tak długo jak nigdy przedtem.
- Może wrócimy już do hotelu?
- Dobry pomysł.
Kiedy tylko drzwi naszego pokoju się zamknęły zostałam przyciśnięta do ściany przez Neymara, który złożył namiętny pocałunek.
- Kocham Cię. - wyszeptał mi do ucha. - Tak bardzo się cieszę, że będę miał cię blisko siebie.
Ja zaplotłam nogi na jego biodrach. Staliśmy tak oparci o ścianę, aż wkońcu położył mnie na łóżko. Jedna ręka oparta była o łóżko a druga delikatnie dotykała mojego policzka. Jego ręka była coraz niżej.
- Nie zapominaj, że jestem w ciąży.
Zatrzymał się na brzuchu.
- Jak mógłbym zapomnieć.
Po wszystkim zaczęliśmy oglądać film nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

-------------------------
Oto kolejny rozdział.

Bella

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz