Następnego dnia obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Była godzina 7, więc ledwo udało mi się wstać z łóżka.
Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam Rydel (siostrę Rossa) i Belle.
- Co wy tu robicie? - spytałam przecierając oczy
- Głupie pytanie. Przecież zaraz się dowiesz - odpowiedziała Rydel
- Śmieszne. Hahaha. Ale serio, pospać jeszcze chciałam...
- To bardzo ważne - powiedziała Bella po czym wszystkie usiadłyśmy na moim łóżku.
- To powiecie w końcu? - nie umiałam wytrzymać
-Chodzi o to, - zaczęła Rydel - że dzisiaj jest bardzo ważna gala muzyczna, i chcielibyśmy wszyscy, byś się na niej zjawiła...
- Spoko. I to jest tak ważne, bo???
- Bo Ross nie umie bez ciebie wytrzymać!
- Co Ross ma wspólnego do gali muzycznej?
- A no to, że ma występ, śpiewa piosenkę o miłości... - przerwała Bella
- Ja i Ross? Znowu razem? Niby po co? Przecież kariera ważniejsza ode mnie...
- Mówił mi, że ci już to mówił - dodała Rydel - po prostu, Ross jest sławny, a nasi producenci chcą, byśmy byli z kimś sławnym. No okey, przyznaję, Mia bardzo polubiła Rossa, ale on tego nie odwzajemnia...
- Niby dlaczego? Bo Mia jest aż taka zła?
- Nie, bo Mia chce go mieć TYLKO dla siebie. Jeśli wiesz, co mam na myśli...
- Nie wiem co masz na myśli, a z Rossem nie chce mieć już nic wspólnego.
- Dziewczyna, wszystkie wiemy, że jest inaczej - drążyła temat Bella - nie umiecie bez siebie żyć, potrzebujecie siebie nawzajem...
- Wcale nie. Przecież to wy się tak nie lubicie...
- Okey, przyznaję, że go nie lubię. Na początku wydawał mi się arogancki, podły, brzydki, bez talentu, wredny...
- Tak jak mi Neymar? - przerwałam przemowę
- No mniej więcej. Ale z czasem... nie no nadal go nie lubię, ale jeśli go kochasz, to nie mam nic do gadania.
- Nie kocham go.
Na te słowa dziewczyny głośno westchnęły.
- Posłuchaj, mamy bilety dla was wszystkich. Dla ciebie, Belli, Neymara, Federico, Avril... Jak nie dla Rossa to przyjdź dla mnie - powiedziała Rydel
- I dla mnie - dodała Bella.
- Jeszcze nie wiem, zastanowię się, mimo wszystko, dzięki że wpadłaś Rydel. - po tych słowach dziewczyna mocno mnie przytuliła i wyszła szykować się na galę.
W pokoju zostałyśmy tylko ja i Bella. Postanowiłyśmy zjeść śniadanie i wyjść na miasto. Około godz 14 byłyśmy już po obiedzie. Usiadłyśmy w pokoju Belli, ja pomagałam jej się przygotować na Galę.
- A ta sukienką? - spytała po raz setny Bella
- Za jaskrawa - odpowiedziałam przytulając poduszkę
- A ta?
- Biustonosz ci widać.
- To chyba dobrze, prawda?
- Nie, ani trochę. Następna.
- A ta czerwona?
- Za dużo czerwieni.
- To może żółta?
- Ta cała poplamiona?
- Och... - Bella denerwowała się coraz bardziej
- Ta?
- Zbyt krótka
- A może ta?
- Za duży kołnierz?
- No a ta?
- Wyglądasz choby Iron-man.
- Czemu?
- Bo jesteś żółta i czerwona!
W końcu Bella wyciągneła z szafy piękną, niebieską sukienkę, której nigdy nie widziałam.
- Nowa? - zapytałam
- Nie, wyprana w Pervolu.
- Ma aż tak świetny efekt?
- Candelario!
- No już, już, spokojnie. Może być, jest okey.
- No w końcu - rzuciła się na łóżko obok mnie.
- To teraz mówimy o tobie.
- O mnie? Co się ze mną dzieje? - spytałam lekko zirytowana
- No mów, w czym ty idziesz?
- Ja nigdzie nie idę.
- Ale musisz!
- Bella... nie męcz mnie więcej, błagam.
- Pomogę ci wybrać sukienkę.
- Ale ja nie idę.
- Dlaczego? Towarzystwo ci nie odpowiada? A może się boisz, że będziesz musiała śpiewać?
- Nie. Dobrze wiesz czemu.
- Chyba jednak nie.
- Boję się.
- Spokojnie, tam nie trzeba śpiewać
- Nie o to chodzi - puściłam poduszkę i rzuciłam ją w Belle - Rossa się boje.
- Spokojnie, nic ci nie zrobi.
- No niby wiem, ale nie chce, by śpiewał dla mnie...
- Spokojnie, będzie cały twój.
- Boje się, że znowu się zakocham...
- No o to właśnie chodzi. A teraz chodź ze mną, i wybierzemy ci sukienkę.
- Nie chce tam iść.
- Niby czemu?!
- Bo się boję!
- Nie przesadzaj. Po za tym będę tam ja, Avril, Fede, Ney... - spojrzałam na nią groźnie - no nie zostaniesz sama.
W końcu się zgodziłam. Po godzinnym wybieraniu wybrałam to:
I razem ze wszystkimi pojechaliśmy na ceremonie. Mieliśmy najlepsze miejsca - prawie tuż przed sceną. Pierwszą godzinę wszyscy śpiewali i były rozdawane nagrody. Było fajnie. Cały czas śpiewałam z Bellą i Fede ( którzy stali obok mnie), a niektórzy piosenkarze nawet nam pomachali...
Z pół godziny później wszystko zaczynało się psuć.
Była rozdawana nagroda w kategori najlepszego zespołu.
A oto nominowani:
- One Direcion
- Linkin Park
- 5 seconds of summer
- The Vamps
- Big time Rush
- R5...
Gdy usłyszałam ostatnich, serce podeszło mi do gardła. Próbowałam wyjść z pomieszczenia.
- Candi stój! - zatrzymał mnie Fede chwytając za rękę
- Czemu? Zaraz wyjdą na scenę, a ja nie chce...
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze.
- Nie, nie będzie ani trochę.
- Candi i co ja ci dzisiaj mówiłam? - zawołała Bella - nie ważne co się zdarzy, będziemy z tobą.
- Tak? W takim razie chodźcie wszyscy ze mną jak najdalej stąd.
Wszyscy podejrzliwie na mnie spojrzeli.
- Zostajesz tu kochana - Federico przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił, uniemożliwiając jaki kolwiek ruch. W końcu dołączyła się Bella.
Gdy już mnie puścili, byłam zmuszona obserwować scenę i wszystko, co się na niej dzieje.
Nagle wszyscy dookoła - w tym moi sprzymierzeńcy - krzyczeli i wiwatowali, ponieważ R5 miało zaśpiewać piosenkę. Ja próbowałam być jak najmniej widoczna.
W końcu wyszli na scenę.
- Witaj RIO! - przywitali się wszyscy niemal w tym samym czasie
- Jesteście gotowi na jazde?! - dodał Riker
- To wszystko dla was! - po słowach Rockiego zaczeli grać.
Myślałam, że najgorsze już za mną. I właśnie w tym momencie nagle wszystko ucichło.
Przerwał to wszystko Ross.
- Zanim zaczniemy - powiedział Ross, a ja chciałam być jak najdalej stąd - chciałbym coś powiedzieć. Ta piosenka, jest dla mnie bardzo ważna. Opowiada o kimś, na kim mi bardzo zależy, ale straciłem ją przez wielkie kłamstwo.
Nagle całe rodzeństwo zaczęło kiwać głową na znak, że ma skończyć. On jednak nie miał takiego zamiaru.
- Ta osoba jest z nami tutaj. - skierował wzrok na mnie. - Bardzo się cieszę, że tutaj jest, mimo że nie miała takiego zamiaru. To jej przyjaciele ją tutaj wyciągneli. Z góry dziękuje.
Po tych słowach moi "przyjaciele" zaczęli mu machać, wiwatować i pokazywać w moją stronę.
- Mimo wszystko jednak - kontynuował dalej - wiem, że ją straciłem. Wiem, że nie potrafiłem jej zadowolić, że ją bardzo zraniłem...
Chciałam mu wybaczyć. Chciałam pokazać mu serce z rąk, na znak, że nadal go kocham. Już prawie splotłam ręce, gdy wszyscy fani zaczęli głośno wykrzykiwać imię "Mia". Coś we mnie pękło, a Fede objął mnie ramieniem.
- Wcale nie! - krzyknął Ross - Mia to nie moja dziewczyna - wszyscy zaczęli buczeć - Jestem z nią tylko dla kariery, ona nic dla mnie nie znaczy. Wiem to dobrze, że wypowiadając te słowa mogę stracić karierę, przestać być sławnym... - tutaj się zawachał - mam to gdzieś.
Nagle wszedł dalej na scenę, podchodząc jak najbliżej mnie. Siedzieliśmy w piątym rzędzie od sceny, a on stał dokładnie naprzeciwko mnie. Mimo to nie przestawał mówić;
- Jej przyjaciółka powiedziała mi, że bez miłości to nie ma sensu,że jak jej nie kocham mam się od niej odwalić - Bella szturchneła mnie w ramie, a ja odwzajemniłam uśmiechem - Ja nie mogę już tego dłużej ukrywać, nie potrafię. Ale chce wykrzyczeć to całemu światu. Mam dziewczynę. Nie jest nią Mia, ale Candelaria Matias. Wiem, że zapewne nikt z was jej nie zna. Ale musze jej coś powiedzieć. Candi, kiedy cię poznałem, nie wiedziałem, że będzie mi na tobie tak bardzo zależeć, że będziesz moim jedynym szczęściem. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. KOCHAM CIĘ CANDI.
Po tych słowach po całej sali rozległy się głośne szepty, każdy wyszukiwał niejakiej " Candelari".
Nie wiedziałam co zrobić. Ross cały czas się na mnie patrzył, bał się mojej reakcji. Gdy szum ucichł w końcu się odważyłam.
- Też cię kocham Rossy!
Od razu wstałam z miejsca, i próbowałam wbić na scenę. Jak widać ochroniarze nie mieli nic przeciwko. Ross złapał mnie za rękę, po czym oboje znajdowaliśmy się na scenie. Podbiegłam do niego, a on wykorzystał sytuację, złapał mnie w biodrach, przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Tak właśnie, pocałował mnie na oczach całego świata.
Podczas naszego pocałunku wszyscy wstali, głośno klaskali i krzyczeli. Całowaliśmy się z 1 minutę. Po określonym czasie oderwaliśmy się od siebie. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. On położył rękę na moim policzku, a ja spojrzałam w stronę moich przyjaciół. Bella siedziała na barana na Neymarze i krzyczała najgłośniej w sali, brazylijczyk podniósł do nas kciuk w góre, Fede i Avril skakali i śmiali się bez przerwy.
- Wszystko co dobrze musi się skończyć - chwilę przerwał nam Riker. - Skoro tak, kochaneczka Rossa schodzi ze sceny, a my dajemy czadu!
Po tych słowach Ross się do mnie uśmiechnął, a ja zeszłam ze sceny i wróciłam na miejsce.
- I co? A nie mówiłam? - powiedziała Bella mocno mnie tuląc.
- Tak miałaś rację jak zawsze - odwzajemniłam uścisk.
- Ja też chce - dołączył do nas Neymar.
- Moją siostrę trudno nie uścisnąć - rzucił się na mnie Federico.
- Jak wszyscy to ja też. - Avril już nie miała wyjścia.
Cały wieczór tańczyliśmy i śmialiśmy się. Wieczorem wszyscy wróciliśmy do hotelu. Była godzina 1:00 nad ranem.
- Ja się już z wami żegnam - powiedziała Avril - jestem wyczerpana
- Pa kochanie - pocałował ją Federico. - Ja idę też do siebie, jestem zmęczony jak jeszcze nigdy.
- My też już wracamy do siebie - dodali Neymar i Bella
- Mówiłam, że będzie dobrze - dziewczyna objęła mnie ramieniem
- Mówiłaś? Nic nie słyszałam... - odpowiedział irytując dziewczynę
- Mówiłam. A jutro idziemy do laryngologa, przebada twój słuch.
- Śmieszne. Nawet Bardzo.
- Oj wiem.
W końcu weszłam do pokoju przebrałam się i rzuciłam się na łóżko, aż nagle zadzwonił telefon. Był to Ross. Bez zawachania odebrałam.
(Rozmowa telefoniczna)
C: Cześć Ross. Jak tam?
R: Może być. Jak się czujesz?
C: W jakim sensie?
R: Nie jesteś na mnie wściekła?
C: Ja? Niby czemu? Że wyznałeś przed całym światem że jestem twoim skarbem i że przez to możesz stracić karierę?
R: Producenci byli nami zachwyceni, jutro mam wywiad do gazety o tobie.
C: Ale nie kłamiesz?
R: Raz mi się zdarzyło...
C: Tak wiem. Jutro się zobaczymy. Ale, Ross?
R: Tak? Masz jakieś pytanie?
C: No tak jakby. Nie będziesz zły?
R: Na ciebie nigdy.
C: Okey. No więc... czy to, co mówiłeś na scenie, jest prawdą?
R: Inaczej bym tego nie mówił kochanie.
C: Mia też słyszała coś takiego?
R: Ona już nie ma nic do gadania. Kocham ciebie, w końcu to do niej dotrze.
C: Ja ciebie też.
R: Ty też co?
C: Też cię kocham.
R: Co mówisz? Nie słyszałem, słaby zasięg.
C: To już nie usłyszysz.
R: Oj no weź.
C: Co mam wziąść?
R: Kocham cię, pamiętaj.
C: Ja ciebie też, kochanie ^^
Po tych słowach w końcu położyłam się i zasnęłam.
_____________________________________________________
I jest kolejny rozdział :3 Długo, ale mam nadzieje ciekawy xdd
~~TiNAma~~


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz