Łączna liczba wyświetleń

sobota, 28 marca 2015

Rozdział 6 - śniadanie w miłym towarzystwie

* Bella*
Obudziłyśmy się dopiero o 12, po takiej imprezie jaką był karnawał nie chciało się wstawać. Ubrałam się, pomalowałam i już mogłam wychodzić do restauracji, w której miałyśmy zjeść późne śniadanie. Candi miała dołączyć później. Załorzyłam moje białe słuchawki podgłośniłam muzykę prawie do końca i wyszłam zadowolona z pokoju. Kiedy nagle znowu...
Buuummmm!!! Nie, tylko nie to.
- To znowu ty? - zapytałam.
- Dzień dobry piękna. - odpowiedział.
- Chodzisz za mną czy co?
- Nie, będę mieszkać tutaj przez miesiąc. Przyjechałem z kolegami na karnawał.
- Ale przecież ty mieszasz w Brazylii, prawda? - znowu zadałam pytanie.
- Nie, mieszkam w Hiszpanii, kiedyś mieszkałem w Brazylii ale od kiedy jestem w FC Barcelonie muszę być tam cały czas.
Zapadła niezręczna cisza, którą wkońcu przerwał pytaniem:
- Gdzie idzesz?
- Do restauracji.
- Mogę iść z tobą, jestem sam bo wszyscy moi koledzy jeszcze śpią?
- Tak - odpowiedziałam odruchowo.
Nie był to zły pomysł, ponieważ ja też byłam jak narazie sama. Trzeba przyznać, że piłkarz był miły nie to co na karnawale.
Zeszliśmy na drugie piętro i usiedliśmy do stołu. Zamuwiliśmy coś do jedzenia i zaczęliśmy gadać praktycznie o wszystkim.
- Jesteś z Polski? - zapytał.
- Tak.
- Byłem kiedyś w Polsce, graliśmy tam mecz. Ja, tak jak już wcześniej wspominałem mieszkam w Barcelonie. Piękne miasto. Byłaś?
- Nie miałam okazji. - odpowiedziałam.
- Może kiedyś przyjedziesz do mnie? Miejsca tam nie brakuje.
- Chętnie.
Nie wiem kiedy ale bardzo polubiłam tego chłopaka. Gadaliśmy przez następne 2 godziny kiedy przypomniało mi się, że miałam się spodkać z Candi.
- Miałam się spodkać z koleżanką!
- Szkoda, bo tak miło się gadało. - odpowiedział z uśmiechniętą miną.
- Za wszystko zapłacę i pójdziemy.
- Nie musisz, naprawdę.
- Ale chcę.
Kiedy zapłacił wyszliśmy i poszliśmy do naszego pokoju gdzie czekała już zdenerwowana Candi. Neymar wszedł razem zemną.
- Candi słuchaj przepraszam, ale tak się zagadaliśmy z Neymarem - wytłumaczyłam kiedy on stał obok mnie i kiwał głową na potwierdzenie.
- Nic się nie stało - odpowiedziała, a mi ulżyło.
- Muszę już iść - oznamił piłkarz.
- Może poszłabyś gdzieś dzisiaj ze mną? - zapytał.
- Wiesz nie wiem czy mogę bo miałyśmy iść gdzieś z Candi. - powiedziałam kiedy Candi dodała:
- Nie Bella, idźcie gdześ jak chcecie bo ja już jestem umuwiona z Rossem.
Z Rossem? To napewno ten blondyn.
- No więc dobrze. - powiedziałam.
- Będę czekał o 17 - oznajmił i wyszedł.
Coraz bardziej zaczynał mi się podobać. Całkiem inaczej zachowywał się przy śniadaniu, był miły. Kiedy wpadł na mnie na karnawale był inny. W głębi cieszyłam się, że idę z nim. Byłam ciekawa gdzie mnie zabierze.
Gdy wyszedł opowiedziałam wszystko Candi. Później ona zaczęła mi tłumaczyć o co chodzi z tym Rossem.
Cały czas myślałam o nim, o Neymarze. Nie mogę już się doczekać wieczora.

-------------------------------------
A oto następny rozdział. Nie miałam weny ;( ale jakoś to będzie ;)

Bella

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz