Łączna liczba wyświetleń

piątek, 20 marca 2015

Rozdział 5 cz.1 - Karnawał w Rio

*Bella*
Po tych wczorajszych zakupach szybko zasnęłyśmy ale było warto przejść wszystkie sklepy, kupiłam sobie piękne ubrania.  

Do teraz zastanawiam się kto to był ten blondyn, który przyszedł z Candi. On i tak nie był w moim stylu. Ale najważniejsze jest to, że dzisiaj jest karnawał! Jestesmy już prawie gotowe jeszcze tylko perfumy i możemy wychodzić.
Spełniło się moje jedno z wielu marzeń, jestem na karnawale w Rio. Wszyscy tańczą, bawią się, są uśmiechnięci a my razem z nimi. Candi chyba też się podoba.
Wszystko było dobrze kiedy nagle...
BUMM...
- Patrz jak tańczysz! - krzyknęłam. Kiedy się odwróciłam zauważyłam chłopaka w żółtej koszulce z reprezentacji Brazylii. Cały czas wydawało mi się, że gdzieś go już widzałam. Całe szczęście, że w szkole mam portugalski i krzyknęłam to po portugalsku bo w tym jestem dobra.
- Przepraszam piękna - odpowiedział nieznany.
-Ohhhhh... - byłam wściekła.
- Może na przeprosiny dam ci autograf, chociaż wcale nie żaluje, że na ciebie wpadłem.
- A kim ty niby jesteś żeby mi dawać autograf?!
Kiedy on nagle się odwrócił zobaczyłam napis 10 i ...
-NEYMAR?! - wiedziałam, że gdzieś go już widziałam. Chociaż chyba trochę to za głośno powiedziałam bo on zaraz się odwrócił.
- Jednak mnie poznajesz? - zapytał.
- Bella! - Wtedy zawołała mnie Candi a mi ulżyło a zarazem byłam zła.
- A więc Bella - znowu odezwał się brazylijczyk.
- No więc Bello, jeśli zmienisz zdanie... - wtedy podszedł bliżej poczułam jego dłoń w mojej kieszeni.
- Dozobaczenia! - dorzócił z tym swoim uśmieszkiem i odszedł. Właśnie wtedy podeszła do mnie Candi.
- Szukałam cię! - krzyknęła.
- Ale ja się wcale nie zgubiłam - dodałam.
- Z kim rozmawiałaś? - zapytała.
Opowiedziałam jej całą historię.
Do końca dnia myślałam o nim. Jestem fanką FC Barcelony i Brazylii, więc wiedziałam, że widziałam już gdzieś ten jego uśmieszek. Przypomniało mi się, że przecież dawał mi coś do kieszeni. Wyciągnęłam jakąś kartkę na której pisało: Neymar Jr. Zadzwoń ;) i jego numer. Napewno napisał to kiedy ja czytałam tył jego koszulki. Niech nie myśli, że do niego zadzwonie. Przyznaje się, że kiedy widzałam go na boisku kiedy grał wydawał sie nawet, ale po dzisiejszym spodkaniu sama nie wiem co mam myśleć. Około godziny 1 w nocy poszłyśmy do hotelu, byłyśmy tak zmęczone, że zaraz zasnęłyśmy.

-------------------------------------

A to kolejny rozdział,  mam nadzieję, że się podoba ;)

Bella

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz